1. Kamil GLIK i Robert LEWANDOWSKI

 

Kamil Glik w 2016 roku trafił do AS Monaco. W sezonie 2016/17 klub z Księstwa dokonał rzeczy wielkich, a nasz rodak miał w tym kolosalny udział. Ba, to był "Kolos z Polski", który wydarł życiu to co najlepsze, bo ma charakter! Glik z Monaco wygrał mistrzostwo Francji, był w finale Pucharu Ligi, a także półfinale Champions League. Mistrzostwo Francji trafiło do Monte Carlo po raz pierwszy od 17 lat! Glik nie tylko trzymał obronę, ale i strzelał gole - w tamtym sezonie 8 razy radował się z goli (6 razy w lidze, po razie w Champions League i Pucharze Francji). Zagrał 53 mecze w sezonie! Chłopak z Jastrzębia Zdroju w tym cyklu rozgrywek również nie zatrzymuje się - już ma na koncie 27 występów w barwach Monaco we wszystkich rozgrywkach (3 gole i 4 asysty). Udział w Lidze Mistrzów zakończył się tym razem na grupie, ale to nie dziwi, skoro Dmitrij Rybołowlew - właściciel klubu - postanowił spieniężyć sukces. I to sukces nie tylko na rynku dzieł sztuki (niedawno kupił słynne dzieło Leonardo Da Vinciego "Salvator Mundi" za 100 milionów dolarów, aby w 2017 roku sprzedać je za 450 milionów). Rybołowlew sprzedał zawodników za 350 milionów euro, licząc też kasę od PSG za Kyliana Mbappe, który formalnie jest na ten sezon tylko wypożyczony do stolicy Francji...

 

Robert Lewandowski strzelił rekordową liczbę bramek w roku kalendarzowym w swojej karierze - 53, licząc i klub i drużynę narodową. W eliminacjach Mundialu 2018 miał wielki udział, puentując dorobek drużyny, którą świetnie ułożył Adam Nawałka. 16 goli w 10 spotkaniach o punkty eliminacji mistrzostw świata, to kosmiczne osiągnięcie. "Lewy" - obok Hary'ego Kane'a, Edinsona Cavaniego, czy Luisa Suareza - zalicza się do najlepszych "dziewiątek" globu. Jest lepszy niż Pierre-Emerick Aubameyang, z którym jednak przegrał tytuł króla strzelców Bundesligi. RL9 miał o to pretensje do zespołu, do trenera, który nie zmobilizował kolegów. Bayern - dzięki golom "Lewego" - zdobył mistrzostwo Niemiec, ale w Lidze Mistrzów poległ w ćwierćfinale, a w Pucharze Niemiec w półfinale. Teraz Bayern suwerennie zmierza po kolejne, już szóste mistrzostwo (Robert ma wkład w trzy, a teraz szykuje się czwarte). "Lewy" w obecnym sezonie uzyskał 21 bramek we wszystkich rozgrywkach, z czego 15 w Bundeslidze. Jednak aspiracje sięgają wyżej, stąd ciągle powtarzam: "Bayern jest wielki, ale... Real większy". Ciekawe, co przyniesie rok 2018? Triumf w Lidze Mistrzów - w końcu, w czwartym sezonie po przyjściu do Monachium, czy jednak spektakularny transfer, mimo ważnego kontraktu do 2021 roku?

 

3. Łukasz PISZCZEK

 

Puchar Niemiec piękne trofeum. Łukasz Piszczek miał w tym udział, podobnie jak w ćwierćfinale Ligi Mistrzów, gdzie BVB musiało uznać wyższość AS Monaco. Trzecie miejsce w Bundeslidze w sezonie 2016/17 też ma swoją wartość, szczególnie, że "Piszczu" strzelił 5 bramek i zaliczył 4 asysty, co jak na obrońcę jest kapitalnym dorobkiem. Jednak trzecie miejsce w tym mini-plebiscycie - tej sylwestrowej zabawie - zawdzięcza również grze w reprezentacji. Gdy trzeba było ratować wynik w Czarnogórze, to zamieniał się w środkowego napastnika i pakował gola. Gdy trzeba było otworzyć wynik w Armenii, to kto dogrywał do Kamila Grosickiego? Rzecz jasna Łukasz! Tego dnia zaliczył jeszcze asystę przy golu Kuby Błaszczykowskiego. Piszczek to nasz wielki atut. To "ukryty skrzydłowy" - a tak naprawdę "prawdziwy skrzydłowy"! Pod koniec roku nie grał, bo doznał kontuzji w spotkaniu z Czarnogórą. W 2018 czeka na 60 spotkanie w drużynie narodowej i wielki występ w Rosji. Jestem przekonany, że może być jednym z najlepszych prawych obrońców w najważniejszym piłkarskim turnieju globu.

 

4. Wojciech SZCZĘSNY

 

Wicemistrzostwo Włoch to wielka sprawa - jeszcze w barwach Romy. Wojciech Szczęsny bronił tak dobrze w sezonie 2016/2017, że Juventus postanowił mu zaoferować czteroletni kontrakt - w roli zastępcy legendarnego Gianluigiego Buffona. Śmiało można napisać - również po występach jesienią - że to nie tylko zastępca, ale i następca Buffona! Szczęsny w poprzednim sezonie 38 meczów w Serie A (14 na zero!), a w tym już 9 występów (5 na zero!), a także spotkanie w Lidze Mistrzów i w Coppa Italia. 27-letni bramkarz kiedyś powiedział, że chce pojechać na finał EURO 2012 do Kijowa. Zagrał jednak na EURO 2012 tylko jeden mecz i wyleciał z boiska, po tym jak sędzia pokazał mu czerwoną kartkę. Na EURO 2016 też zaliczył tylko jeden mecz - tym razem na przeszkodzie stanęła kontuzja. W Rosji może pójść w ślady Jana Tomaszewskiego, Józefa Młynarczyka i Artura Boruca, którzy na Mundialach bronili rewelacyjnie.

 

5. Piotr ZIELIŃSKI

 

Trzecie miejsce w Serie A w sezonie 2016/17, w którym miał swój udział - zagrał 36 razy w trykocie Napoli, strzelił 5 bramek i zaliczył 7 asyst. W tym sezonie już 17 meczów i 4 gole, a także asysta. Potrafił także 2 razy wpisać się na listę strzelców w Lidze Mistrzów sezonu 2017/2018. Może dojrzewa za wolno, jak na skalę swojego talentu, ale z miesiąca na miesiąc, z roku n rok jest lepszy. Nawałka wystawił "Ziela" we wszystkich 10 meczach o punkty eliminacji Mundialu. Może jeszcze czasami brakuje mu liczb - ofensywy zawodnik drugiej linii musi strzelać gole i zaliczać asysty, ale... Coś czuję, że to przyjedzie w 2018 roku! "Zielu" przed Mundialem będzie świętował dopiero 24. urodziny. Już ma 29 spotkań z Białym Orłem na piersi. Na Zielińskim będzie się opierać drużyna narodowa nie tylko w finałach MŚ 2018, ale i w kolejnych zmaganiach - Lidze Narodów, która startuje jesienią 2018, EURO 2020, MŚ 2022, EURO 2024, MŚ 2026...

 

Ciąg dalszy na drugiej stronie.