Walka roku, POLSKA: Adam Kownacki nokautuje Artura Szpilkę. Ważna dlatego, że dla Artura oznaczało to pożegnanie, po przenosinach treningowych do USA, z bardzo szeroką, licząca się grupą pięściarzy wagi ciężkiej na świecie. Dla Adama – wręcz przeciwnie. Co zresztą teraz widać jeszcze wyraźniej niż kiedykolwiek.


Walka roku, ŚWIAT: Giennadij Gołowkin - Canelo Alvarez oraz Kliczko kontra Joshua. Dwóch doskonale przygotowanych pięściarzy u szczytu możliwości. Zero tłumaczeń, czysty sport. 2017 był jednym z najlepszych od lat, kilkanaście trzymających w napięciu pojedynków – kandydatów było wielu, więc się nie upieram, że lepszych nie było.


Pięściarz roku, POLSKA: Maciej Sulęcki. „Striczu” wygrał z niedawnym mistrzem świata Culcayem przełamując przed kamerami samego siebie, kiedy w połowie walki wyglądało na to, że jego nokaut będzie tylko kwestią czasu. Najtrudniej wygrywać z rywalami światowego poziomu, kiedy nie jest się w idealnej formie. To zaleta najlepszych.


Pięściarz roku, ŚWIAT: Giennadij Gołowkin. Przynajmniej dwóch, trzech (Crawford, Łomaczenko, Joshua) równie wartych wyróżnienia pięściarzy. Dałem GGG bo dla mnie wygrał DWIE walki z najsilniejszymi możliwymi rywalami. Dla tych, którzy skomentują, że w walce GGG kontra Canelo był remis: nie zapomnę jak po walce, na konferencji przy ringu T-Mobile Arena, Oscar De La Hoya próbował tłumaczyć pracę sędziów przed krytyką dziennikarzy. Nie udało się.


Odkrycie roku, POLSKA: Adam Balski. Dla mnie odkrycie, bo w 2016 roku nie wiedziałem, że Adam istnieje. Balski wie, że boks to nie tylko wygrywanie nudnych rund, że kibice przychodzą oglądać SHOW. Oczywiście na wyrost już dziś ogłaszany „przyszłym mistrzem świata”, ale chłopak wie o co chodzi, nie ucieka przed testami. Najbliższe dwa lata zadecydują, jak wykorzysta swój niewątpliwy talent. Dla mnie Kownacki (wbrew powszechnej opinii) nie był kandydatem do miana odkrycia roku. Co potrafi Babyface było wiadomo od dawna – przeciwko Szpilce tylko to potwierdził.


Odkrycie roku, ŚWIAT: Jermell Charlo. Lepszy z bliźniaków jest mistrzem od półtora roku, ale dopiero w 2017 dostrzeżono w Stanach Zjednoczonych jego talent. Podobnie jak w wielu innych kategoriach znakomitego dla światowego boksu roku, kandydatów było wielu.


Rozczarowanie roku, POLSKA: Krzysztof Włodarczyk, Artur Szpilka. Zarówno Diablo jak Szpila przeszli obok walki, praktycznie nie podejmując wyzwania narzuconego przez rywala. Myślę, że prawdziwego sportowca nic nie może bardziej boleć. Z historii – siedziałem z Andrzejem Gołotą w szatni Madison Square Garden po walce z Johnem Ruizem. Prawie płakał. Kiedy próbowałem pocieszać Andrzeja, że kontrowersyjny werdykt, to i tamto, przerwał: „Nie pier..., Przemek! Nawet nie jestem zmęczony. Powinienem pójść na całość, zniszczyć go”.


Rozczarowanie roku, ŚWIAT: fatalna praca sędziów punktowych. To był sędziowski horror, bo walk, gdzie jeden punktowy widział wygraną zawodnika A ośmioma punktami, a inny... tak samo punktował dla zawodnika B było niestety kilkanaście. To, co zrobili sędziowie pierwszej walki Murata - N’Dam to był kryminał.


Powrót i pożegnanie roku, ŚWIAT i POLSKA: Andre Ward, Tomasz Adamek. Ward skończył karierę na tronie, jeśli nie najlepszego bez podziału na kategorie wagowe, to bardzo blisko. Kiedy Ward mówił, że skończy karierę w 2017, nikt nie wierzył, że nie będzie chciał dalej zarabiać milionów. Dotrzymał słowa. Tomek Adamek, po „przegranej wygranej” w 2016 roku z Erikiem Moliną, wyglądał jak pięściarz, który nie chce już walczyć. Złapał drugi oddech po obozach w Osadzie Śnieżka, wygrał w 2017 dwie kolejne walki. Rozmawiałem z nim ostatniego dnia 2017 roku. „Przemek, dwie ostatnie teraz. Daję z siebie wszystko, co będzie to będzie. Kończę”. Wierzę Tomkowi.

Skrót walki Adamek - Kassi w załączonym materiale wideo.