Bez wątpienia okres świąteczno-noworoczny był bardzo udany w wykonaniu Liverpoolu. Ogólnie ekipa Jurgena Kloppa w ostatnim czasie radzi sobie nieźle, ostatni mecz przegrała pod koniec października.

 

Na Turf Moor niemiecki szkoleniowiec postanowił wystawić nieco przemeblowaną jedenastkę, nie mógł skorzystać m.in. ze znajdującego się w wybornej formie Mohameda Salaha. Na szpicy wyszedł młody Dominic Solanke.

 

Pierwsze 45 minut nie dostarczyło wielu emocji. Gra wyglądała, jak to często bywa dzień po sylwestrze, dość sennie. Ciekawiej zrobiło się po przerwie. W 61. minucie kapitalnym uderzeniem popisał się Mane i nie dał szans Nickowi Pope'owi. "The Reds" mogli podwyższyć, ale brak skuteczności zemścił się na nich w najgorszy możliwy sposób.

 

Wyrównującą bramkę zdobył w końcówce Gudmundsson i wydawało się Liverpool kolejny raz w głupi sposób straci punkty. Tym razem jednak ostatnie słowo należało do piłkarzy Kloppa. W jednej z ostatnich akcji meczu gola na wagę zwycięstwa strzelił Estończyk Klavan. Było to dla niego pierwsze trafienie w barwach ekipy z Anfield. Asystę przy tej akcji zaliczył Lovren, a "The Reds" zrównali się punktami z Manchester United.

 

Komplet wyników:

 

Burnley - Liverpool 1:2 (0:0)

Bramki: Gudmundsson 88 - Mane 61, Klavan 90+4

 

Brighton - Bournemouth 2:2 (1:1)

Bramki: Knockaert 5, Murray 48 - Cook 33, Wilson 79

 

Leicester - Huddersfield 3:0 (0:0)

Bramki: Mahrez 53, Slimani 60, Albrighton 90+3

 

Stoke - Newcastle 0:1 (0:0)

Bramka: Perez 73