Tenis

ATP i WTA w Brisbane: Murray wycofał się,...

To był trudny mecz, jak na pierwszą rundę. Zawsze zresztą gra się trudno z leworęczną rywalką. Miałam lepsze i gorsze momenty. Na początku drugiego seta przegrałam dwa gemy z rzędu. Brazylijka spisywała się znacznie lepiej niż sugerowałoby to jej miejsce w rankingu. Zawsze trzeba być ostrożnym, jeśli chodzi o młode, utalentowane przeciwniczki. Bardzo mocno serwowała i potężnie uderzała piłkę. Spodziewam się, że będziemy ją coraz częściej oglądać na kortach centralnych - zaznaczyła Radwańska po trwającym prawie dwie godziny pojedynku, który wygrała 6:2, 4:6, 6:2.

 

W decydującym secie 28-letnia Polka po stracie podania przegrywała 1:2, ale potem zdobyła pięć gemów z rzędu. W rankingu światowym jest 28., a 21-letnia Haddad Maia 71. Była to ich pierwsza konfrontacja.

 

Polska zawodniczka triumfowała w Auckland w 2013 roku. Występ sprzed czterech lat był jej jedynym dotychczas występem w tych zawodach. - Bardzo się cieszę, że wygrałam swój pierwszy mecz w 2018 roku. To był dobry moment, by wrócić do Auckland po pięciu latach - oceniła krakowianka.

 

Przyznała, że ma za sobą trudny sezon. W wyniku częstych kłopotów zdrowotnych i spadku formy wypadła. Zapowiedziała, że w najbliższych miesiącach zamierza spokojnie realizować plan powrotu do światowej czołówki. W drugiej rundzie (1/8 finału) Polka spotka się z Amerykanką Taylor Townsend. Nigdy wcześniej nie miała okazji zmierzyć się z 95. na liście WTA rywalką.

 

W eliminacjach z zawodami pożegnała się Magdalena Fręch. 20-letnia zawodniczka z Łodzi awansowała zaś we wtorek do ćwierćfinału debla. Wraz z Prarthaną Thombare z Indii pokonała w pierwszej rundzie niemiecko-chorwacki duet Mona Barthel-Donna Vekic 5:7, 6:3, 10-8.