CZĘŚĆ V: ŚLADAMI BRUCE’A

Istnieje coś co łączy Travisa i Grega. Hancock wydatnie pomógł Rafałowi Hajowi. Rafał przeistoczył się z żużlowca w jednego z najlepszych mechaników na świecie. Były zawodnik Sparty Wrocław perfekcyjnie czyta tor, wie co założyć i jakich zmian dokonać, aby motocykl Grega był piekielnie szybki. Rafał jest zahartowany w boju… Z kolei Travis Pastrana obudził życie w jegomościu ze stanu Nevada. Aaron “Wheelz” Fotheringham, bo o nim mowa, walczył z rozszczepem kręgosłupa. Siedział przed komputerem zamknięty w czterech ścianach. Pastrana namówił go na udział w widowisku Nitro Circus Live. Aaron poczuł się jak człowiek, który nie jeździ na wózku inwalidzkim. Znalazł prawdziwych przyjaciół. Wykonuje salto w przód (frontflip) i salto do tyłu (backflip) na wózku, podróżuje po świecie i cieszy się, bo odnalazł nowy odcień życia. Z jednej strony Travis dba o sukces komercyjny udoskonalając show, a z drugiej ma odwagę, aby pokazać, że warto pomagać ludziom okaleczonym przez los. Pastrana nie wstydzi się pokazać prawdziwej strony duszy ludzi uprawiających sporty ekstremalne. Greg jest wyznawcą podobnej filozofii życia: jeśli możesz pomóc, pomóż. Czyż to nie zasługa taty Billa Hancocka, który przykładał się do właściwego wychowania Grega?

“Oczywiście, że kształt mojej duszy to w głównej mierze zasługa rodziców. Tata i mama są kluczową częścią instalacji komputerowej dziecka – Greg zaprezentował dar do tworzenia znakomitych metafor. To rodzice instalują program w głowie dziecka. Później wiele zależy od inwencji brzdąca. Znam doskonale swoich rodziców: mamę Caroll i tatę Billa. Po części jestem taki sam jak oni, a mimo to różnimy się. Oczywiście, że chciałoby się podążać tropem rodziców, ale są też elementy, które chciałoby się zmienić. Cieszę się, że odziedziczyłem po rodzicach wiele dobrych cech. Mam nadzieję, że ukształtowali mnie jako człowieka, z którego są dumni. A wychowanie to długi proces wymagający ogromnej cierpliwości” – podkreśla Hancock.

5 października 2013 roku Bruce Penhall był gościem specjalnym podczas GP w Toruniu. Bruce był bajecznie utalentowanym żużlowcem. Zdobył złoty medal indywidualnych mistrzostw świata na Wembley w 1981 roku oraz w Los Angeles w 1982 roku. Greg jeździł jak natchniony podczas GP w Toruniu w 2013 roku. Bardzo chciał wygrać na oczach Bruce’a Penhalla, ale w finale szybszy był Adrian Miedziński. To był wieczór pełen czarodziejskich wyścigów. Greg, kim dla ciebie jest Bruce Penhall w wymiarze ludzkim i sportowym?

“Pewnie słyszałeś wiele pochwał z moich ust na temat Bruce’a… On od zawsze był dla mnie bohaterem. Podziwiałem go, gdy byłem brzdącem i gdy wchodziłem w wiek nastolatka... Był taki okres kiedy Bruce sponsorował moje starty. Udzielał mi bezcennych wskazówek. Chłonąłem jego rady, a potem chciałem je wprowadzić w życie. Nie zawsze od razu udawało mi się przełożyć wskazówki Bruce’a na styl jazdy i konkretny wynik, ale próbowałem… Gdy leczyłem kontuzję jesienią 2014 roku i szykowałem się do występu w GP na Friends Arena w Sztokholmie, połączyłem się telefonicznie z Brucem, bo chciałem posłuchać rad mistrza. Często wisimy na telefonie, a gdy spotykam się z Brucem w Stanach, czuję się jakby uderzała we mnie fala ciepła. Penhall to gość z charyzmą. Dla mnie to wciąż wielki mistrz i bohater. Super, że mogę się na nim wzorować. Znam go o wiele lepiej niż w czasach, gdy miałem mleko pod nosem. Wymieniamy szalone dawki informacji na rozmaite tematy…” – Greg spogląda za horyzont...

Przyjaźń, gorące serduszko, tytuły mistrzów świata – cudowna mikstura. Nie musimy cofać się do XV wieku, gdy mnisi zaczęli troszczyć się o przepięknego konia andaluzyjskiego. Istnieje szokująca liczba imprez, podczas których można rozkochać się w muzyce i jeździectwie. Wystarczy zasiąść wygodnie na szezlongu, ująć w dłoń szklaneczkę wybornej sherry i podziwiać krajobrazy tocząc konwersację z Gregiem Hancockiem. Odlecisz w stronę księżyca słuchając fascynujących wynurzeń Grega i wyobrażając sobie, że w tle ktoś grzeje żużlowy motocykl… Niekoniecznie czterozaworówkę… A, to pewnie Sammy Miller w przebraniu mnicha...