Bale trafił do Realu z Tottenhamu w 2013 roku za 101 milionów euro i na trzy lata stał się najdroższym piłkarzem w historii. Dziś Walijczyk ma 28 lat, sporo tytułów na koncie, w tym trzy triumfy w Lidze Mistrzów, ale już drugi sezon z rzędu gra poniżej oczekiwań. Główną przyczyną takiego stanu rzeczy są kontuzje - w samym sezonie 2017/18 skrzydłowy wskutek urazów opuścił aż 14 meczów Realu.

Bez wątpienia Walijczyk nie jest ulubieńcem trybun Santiago Bernabeu. Nawet gdy jest zdrowy, zdarza mu się przegrać walkę o miejsce w pierwszym składzie. W obecnym sezonie zdobył zaledwie cztery bramki i zaliczył pięć asyst. Fani swego czasu byli na tyle rozgoryczeni jego ciągłymi urazami, że apelowali o jak najszybszą sprzedaż "zbędnego balastu". Zdaje się, że ich prośby zostały w końcu wysłuchane.

Bale otrzymał bowiem od Pereza zgodę na transfer, co w praktyce oznacza tyle, że Walijczyk został po prostu wystawiony na sprzedaż. Hiszpańscy dziennikarze spekulują, że najbardziej prawdopodobną opcją jest transfer 28-latka do Manchesteru United, z którym był łączony od dłuższego czasu.

 

Wiele mówi się też o powrocie Bale'a do Tottenhamu. W tym wypadku w grę wchodziłaby wymiana za Harry'ego Kane, do którego "Królewscy" wzdychają już od dobrych kilku miesięcy. Perez ewidentnie musiałby jednak do tego transferu dopłacić... Którą z dróg wybierze Walijczyk i czy jego madrycki sen rzeczywiście dobiega końca? Wszystko wskazuje na to, że tak.