Hirscher, który 2 marca skończy 29 lat, ma obecnie 574 punkty i o 54 wyprzedza najlepszego z rywali Norwega Henrika Kristoffersena. Jeśli nie da się wyprzedzić, sięgnie po Kryształową Kulę po raz siódmy z rzędu. Zamierza zbudować odpowiednio dużą przewagę jeszcze w styczniu, przed igrzyskami olimpijskimi w Pjongczangu (9-25 lutego).

 

Na styczeń zaplanowanych jest m.in. pięć rywalizacji w slalomie i dwie w slalomie gigancie - koronnych konkurencjach Austriaka. Znakomitym slalomistą jest również Kristoffersen, który w tym sezonie zaczął też uzyskiwać niezłe wyniki w gigancie. Wiele wskazuje na to, że ten miesiąc będzie kluczowy w walce o triumf w klasyfikacji generalnej. Sezon zakończy się w marcu.

 

"Styczeń się liczy, trzeba być w topowej formie. Nie będzie już okresu odpoczynku przed wylotem na igrzyska. Ale czuję się dobrze i jestem gotowy" - podkreślił Hirscher.

 

Jego następne zwycięstwo sprawi, że zostanie czwartym w historii narciarzem z minimum 50 triumfami w zawodach Pucharu Świata. Tyle samo miał Włoch Alberto Tomba, a częściej wygrywali tylko Szwed Ingemar Stenmark - 86 i Austriak Hermann Maier - 54.

 

Hirscher celuje także w inny rekord - dotychczas stanął na podium 113 razy i brakuje mu jeszcze jednego miejsca w czołowej trójce, aby dogonić najlepszą pod tym względem w historii Austrii Annemarie Moser-Proell. Rekordzistą na świecie jest Stenmark - 155, a lepsza od Hirschera jest jeszcze tylko Amerykanka Lindsey Vonn - 131.