- Kamil jest w tym momencie topowym zawodnikiem. Jest w stanie zrobić wszystko. Kiedy Sven wygrywał wszystkie konkursy, nie był tak doświadczony, jak teraz Kamil. Na pewno przed nim trudne zadanie, ale jest w takim gazie, że nic nie jest w stanie mu przeszkodzić w dążeniu do swoich celów – ocenił dwukrotny medalista olimpijski.

Małysz odniósł się także do wypowiedzi Hannawalda, który obiecał, że temu skoczkowi, który pokona Stocha w Innsbrucku lub Bischofshofen stawia piwo. Niemiec chciałby pozostać jedynym w historii zawodnikiem, który zwyciężył na czterech obiektach.

- Widocznie jest biedny, skoro tylko piwo stawia. Jeśli tak chce zostać tym jedynym, powinien postarać się o coś więcej. Piotrek Żyła po dobrym skoku w Zakopanem zaoferował kilka flaszek, a to jest już gest – śmiał się obecny dyrektor sportowy związku.

Stoch to triumfator z ubiegłego sezonu. Turniej Czterech Skoczni już wygrał i wie, jak to zrobić, to właśnie w tym tkwi jego przewaga nad najgroźniejszym z rywali – Niemcem Richardem Freitagiem.

- Kiedy nic nie musisz, tylko możesz, jest zdecydowanie łatwiej. Jesteś w formie, wszystko robisz tak jak trzeba i wszystko zależy od tego, czy się wyśpisz, od humoru, od pogody. W takiej sytuacji jest teraz Kamil – powiedział Małysz.

Zwrócił on także uwagę, że kiedyś każda skocznia była inna. Teraz wszystkie są do siebie podobne.

- Taki jest zresztą trend w Pucharze Świata, żeby obiekty miały zbliżone do siebie profile. Dawniej w Innsbrucku był stromy rozbieg, szybkie przejście, krótki próg. W Bischoshofen długi i wolny, nie wiadomo było, kiedy się odbijać. Nie powiem, że teraz jest łatwiej, ale podobieństwo skoczni powoduje, że jak skaczesz dobrze, to obiekt ci nie przeszkodzi – ocenił.

W związku trwają już też rozmowy na temat przedłużenia umowy z trenerem Stefanem Horngacherem. To pod jego wodzą Polacy zaczęli liczyć się jako drużyna i zdobyli w zeszłym sezonie pierwszy w historii złoty medal mistrzostw świata. Odbudował też Stocha i sprawił, że każdy z zawodników wspiął się na wyżyny swoich umiejętności.

W austriackich mediach coraz częściej mówi się o... zatrudnieniu Horngachera w miejsce Heinza Kuttina. Wszystko dlatego, że Austriacy radzą sobie słabo, są bez formy, a drużyna praktycznie nie istnieje.

- Była już mowa o tym, żeby przedłużyć kontrakt ze Stefanem. Na razie daliśmy mu tylko gwarancję, że to zrobimy. Myślę jednak, że to będzie długoterminowa współpraca. Był nacisk na prezesa na to, żeby nie przedłużać umowy z roku na rok, a od igrzysk do igrzysk. Z tego, co rozmawiałem ze Stefanem, chce z nami zostać – przyznał Małysz.

To oznacza, że Horngacher – jeśli wyrazi taką chęć – będzie mógł podpisać umowę do igrzysk w Pekinie w 2022 roku.

Po środowych kwalifikacjach podeszli do Małysza także szef Pucharu Świata Walter Hofer i koordynator ds. mediów Horst Nilgen. Przeprosili go za hymn, puszczony dla Stocha po zwycięstwie w drugim konkursie w Garmisch-Partenkirchen.

- Oni sami byli zszokowani i przeprosili, choć nie mieli za co. Zrobili to w imieniu organizatorów. Nie wiedzieli, skąd wzięła się taka wersja, pytali mnie nawet, czy coś było ze słowami. Te się zgadzały, ale to brzmiało jak marsz pogrzebowy. Dostaliśmy w związku sygnał z ministerstwa, dostałem nawet na maila właściwą wersję hymnu, ale Horst już sam sobie załatwił. Puścił mi do sprawdzenia i potwierdziłem, że jest w porządku – powiedział wybitny niegdyś skoczek narciarski.

Na półmetku Turnieju Czterech Skoczni liderem jest Kamil Stoch, który o 11,8 pkt wyprzedza Niemca Richarda Freitaga. Trzeci jest Dawid Kubacki. Trzeci konkurs w Innsbrucku odbędzie się w czwartek o godz. 14.00 (transmisje w Eurosporcie i TVP).