Organizacja KSW zrobiła dla MMA dużo dobrego, a wszechstylową walką wręcz interesuje się wielu kibiców sportu w naszym kraju. Motorem napędowym polskiego giganta od dłuższego czasu są również tzw. "freakfighty", czyli walki popularnych osobistości, a niekoniecznie sportowców z krwi i kości.

Na KSW pojedynki stoczyli m.in. strongman Mariusz Pudzianowski, piłkarz Jacek Wiśniewski, kulturysta Robert Burneika czy raper Popek Monster. Propozycję występu na KSW od swojego menadżera otrzymał również muzyk Tymon Tymański, a jego rywalem mógł być były piłkarz i ekspert piłkarski Tomasz Hajto!

- Mój menedżer zapytał, czy jestem zainteresowany stoczeniem tzw. freak fight z Tomaszem Hajto lub kimś podobnym. Z jednej strony to fajne wyzwanie, pewnie nawet udałoby mi się wygrać (śmiech), z drugiej jednak, nie jestem w stanie poświęcić kilku miesięcy na przygotowania, a musiałbym podszkolić się zwłaszcza w brazylijskim ju jitsu - powiedział Tymański w wywiadzie dla muzyka.onet.pl.

Tymański zdradził również stawkę, którą miał otrzymać za ewentualny występ w organizacji KSW.

- Propozycja była jednak konkretna i opiewała na 100-150 tysięcy złotych. Jako zawodowy półcelebryta rozważyłem ją dość poważnie. Do czego zatem doszedłem? Primo, na walce w oktagonie więcej stracę, niż zyskam. Z amatorem raczej wygram, z zawodowcem raczej przegram. Jestem już w pewnym wieku, w którym muszę szanować więzadła i ścięgna, bo jak na razie działają - zdradza muzyk.

Tymański nie jest jednak laikiem. Muzyk na co dzień ma styczność ze sportami walki i stara się utrzymywać wysoką formę fizyczną. O walce w klatce z jego udziałem jednak nie myśli na poważnie. Tymański stawia przede wszystkim na sztukę samoobrony, a nie konfrontację.

- Owszem, trenuję karate dwa razy w tygodniu, na przemian z tai chi. Codziennie ćwiczę qi gong, dwa razy w tygodniu wylewam pot na domowej siłce. Jestem w dobrej formie, ale tak naprawdę ćwiczę swój mental, charakter, szlifuję kondycję i sztukę samoobrony. Oktagon to sport, a to co innego. Wiem, że na stu gości powinienem wygrać z 95. Zawodowiec powie, że na stu gości pokona 99, ale od jednego, tego bardziej wkurzonego, zdeterminowanego, tak czy owak dostanie w trąbę. MMA jest na to żywym dowodem. Czas na ogólny wniosek: ja chyba nie mam ochoty z nikim się bić, niczego udowadniać. Dla mnie walka to przede wszystkim sztuka negocjacji, żeby nie walczyć, jak twierdził niejaki Sun Zi. Walka jest sprowadzeniem do zwierzęcych instynktów, a ja wolę być człowiekiem. Rozmawiać, negocjować pokój - zakończył Tymański.

 

 

Ciekawe, czy Tomasz Hajto ucieszył się z samej propozycji walki w KSW, czy może z przekonania o zwycięstwie Tymona Tymańskiego?