Jak stwierdził Wanli, Team Kinguin nadal ma ambicje do tego, by wdrapać się na szczyt światowego rankingu. Celem „Pingwinów” jest wbicie się do najlepszych dziesięciu zespołów w klasyfikacji HLTV.org. O ile przez większość czasu organizacja dawała całkowitą swobodę polskim graczom, stale finansując ich poczynania, o tyle w końcu cierpliwość zarządu się skończyła. Zatrudnienie Portugalczyków to pomysł włodarzy. Wanli twierdzi jednak, że: - Obecnie mieszane zespoły w Europie i Ameryce to na ogół koncepcja dobrze postrzegana przez esportową społeczność. Za przykład posłużył mu FaZe Clan, który swoje korzenie ma przecież w europejskim składzie Kinguin.

Wanli zdradził ponadto, że usunięcie z organizacji Damiana ‘Furlana’ Kisłowskiego było błędem. - Powinniśmy zbudować wokół niego akademię. To on utworzył obecny skład AGO Gaming, który świetnie radzi sobie na międzynarodowej scenie. Brawa dla nich! Kocham ich ducha walki - ogłosił. To zresztą nie koniec tematu „Aniołków”. Czech otwarcie przyznał, że myślał nad wykupieniem obecnego składu AGO Gaming. - Poważnie to rozważaliśmy. Chcieliśmy utrzymać polski skład i polskie korzenie organizacji. Obecny zespół Kinguin stałby się wówczas akademią - czytamy.

I choć sprawy nie potoczyły się po jego myśli, CEO Kinguin uważa, że wejście w esport persony pokroju Bogusława Leśnodorskiego to wielkie zwycięstwo nie tylko dla polskiego, ale również dla europejskiego środowiska zbudowanego wokół wirtualnej rywalizacji.

Warto wspomnieć także o planach, które klub ma względem przesuniętego na rezerwę Grzegorza ‘SZPERA’ Dziamałka. Ma on w organizacji zbudować w pełni polską akademię Counter-Strike’a. Zawodnik jednak nie potwierdził jeszcze, czy podejmie się tego zadania.

 

Pełne oświadczenie Viktora Wanli w języku angielskim znajdziecie TUTAJ.