Z 24 reprezentacji, które we wrześniu 2018 roku zagrają na parkietach Bułgarii i Włoch, aż 20 wystąpiło w finałach MŚ 2014 w Polsce. Zabraknie więc zaledwie czterech drużyn z tamtego turnieju: Niemiec, Korei Południowej, Wenezueli oraz Meksyku. Podobnie małe zmiany nastąpiły w kobiecej siatkówce; w finałach MŚ siatkarek 2018 wystąpi aż 21 z 24 ekip, które zagrały na poprzednich mistrzostwach. Dla porównania: spośród 32 finalistów piłkarskich mistrzostw świata 2018, które w czerwcu rozpoczną się w Rosji, jest 20 drużyn, które zagrały na mundialu w Brazylii w 2014 roku – rotacja jest więc dużo większa.

 

Niemiecka sensacja

 

Największą sensacją jest oczywiście brak w gronie finalistów reprezentacji Niemiec – brązowego medalisty MŚ 2014. Podopieczni trenera Andrei Gianiego przegrali 0:3 z Francją na turnieju w Lyonie, ale drugie miejsce dało im szansę gry w dodatkowym turnieju. W belgijskim Kortrijk zaprezentowali się jednak słabo. Ulegli gospodarzom 0:3, a wcześniej zaliczyli jeszcze zaskakującą wpadkę w meczu z Hiszpanami (1:3) i zajęli dopiero trzecie miejsce, wyprzedzeni nie tylko przez Belgów, którzy wywalczyli awans, ale jeszcze przez Estonię.

 

Niedługo potem, już z George Grozerem w składzie, niemieccy siatkarze stali się rewelacją rozgrywanych w Polsce mistrzostw Europy; zatrzymali ich dopiero w finale Rosjanie, którzy wygrali dramatyczne, pięciosetowe starcie o złoto.

 

Trzy pozostałe ekipy, które nie wywalczyły tym razem kwalifikacji, na siatkarskim mundialu w Polsce nie przebrnęły nawet pierwszej fazy grupowej. Koreańczycy pogrzebali swe szanse na udział w MŚ 2018 podczas turnieju eliminacyjnego w Iranie, gdzie ulegli gospodarzom oraz reprezentacji Chin.

 

Meksyk przegrał z Kanadą w meczu o III miejsce mistrzostw Ameryki Północnej i Karaibów, a w dodatkowym  turnieju zorganizowanym w kubańskim Pinar del Rio został minimalnie wyprzedzony przez Portoryko i Kubę, choć ograł w trzech setach gospodarzy.

 

Nieco inna sytuacja miała miejsce w przypadku Wenezueli. Ta reprezentacja to trzecia siła południowoamerykańskiej federacji siatkówki (CSV), która na poprzednim mundialu miała jedno dodatkowe miejsce, bo Brazylijczycy grali w roli obrońców tytułu. Tym razem paszporty na MŚ były tylko dwa i pewnie wywalczyły je ekipy Brazylii (podczas mistrzostw kontynentu) oraz Argentyny (w dodatkowym turnieju).

 

Zestaw finalistów pokazuje więc, że w ostatnich czterech latach w światowej czołówce nie nastąpiło zbyt wiele zmian.

 

Finaliści MŚ 2014 w MŚ 2018 (data awansu):

 

1. Polska – obrońca tytułu (21 września 2014).
2. Brazylia – mistrz Ameryki Południowej CSV (11 sierpnia 2017)
3. Niemcy – brak awansu.
4. Francja – zwycięzca turnieju grupy A CEV (28 maja 2017).
5. Rosja – zwycięzca turnieju grupy D CEV (28 maja 2017).
6. Iran – zwycięzca turnieju grupy A AVC (13 sierpnia 2017).

 

7–8. USA – mistrz strefy NORCECA (30 września 2017).
7–8. Kanada – III miejsce w mistrzostwach strefy NORCECA (30 września 2017).
9–10. Serbia – zwycięzca turnieju grupy E CEV (27 maja 2017).
9–10. Finlandia – zwycięzca turnieju grupy F CEV (28 maja 2017).
11–12. Argentyna – zwycięzca dodatkowych kwalifikacji CSV (2 września 2017).
11–12. Kuba – II miejsce w dodatkowych kwalifikacjach NORCECA (12 listopada 2017).
13–14. Bułgaria – gospodarz (9 grudnia 2015).
13–14. Włochy – gospodarz (9 grudnia 2015).
15–16. Chiny – II miejsce w turnieju grupy A AVC (13 sierpnia 2017).
15–16. Australia – II miejsce w turnieju grupy B AVC (16 lipca 2017).

 

17–20. Belgia – zwycięzca turnieju grupy G CEV (23 lipca 2017).
17–20. Korea Południowa – brak awansu.
17–20. Wenezuela – brak awansu.
17–20. Meksyk – brak awansu.

21–24. Portoryko – zwycięzca dodatkowych kwalifikacji NORCECA (12 listopada 2017).
21–24. Egipt – II miejsce w mistrzostwach Afryki (27 października 2017).
21–24. Tunezja – mistrz Afryki (27 października 2017).
21–24. Kamerun – III miejsce w mistrzostwach Afryki (27 października 2017).

 

Cztery drużyny, które nie zagrały na siatkarskim mundialu w Polsce, zobaczymy w finałach MŚ 2018. Są to: Słowenia – zwycięzca turnieju grupy A CEV (28 maja 2017), Holandia – zwycięzca turnieju grupy B CEV (28 maja 2017), Japonia – zwycięzca turnieju grupy B AVC (15 lipca 2017) oraz Dominikana – wicemistrz strefy NORCECA (30 września 2017).

 

Absolutnym debiutantem będzie jedynie reprezentacja Słowenii, która w ostatnich latach zrobiła spore postępy, sięgając m.in. po srebro ME 2015, a na ME 2017 dotarła do ćwierćfinału, eliminując po drodze reprezentację Polski.

 

Holandia – jeden z gigantów lat dziewięćdziesiątych, mistrz olimpijski z Atlanty (1996) – wraca na mistrzostwa świata po szesnastu latach przerwy, choć bez takich asów jak Peter Blange czy Bas van de Goor w składzie. Siatkarze z Japonii, którzy wychodzą z poważnego kryzysu – poprzednio w finałach MŚ zagrali w 2010 roku. Dopiero po raz drugi w historii w światowym czempionacie zaprezentuje się reprezentacja Dominikany, która wcześniej wystąpiła tylko na pamiętnych dla Polaków mistrzostwach w Meksyku w 1974 roku.

 

Mistrzowie świata największą niewiadomą

 

Reprezentacja Polski na nieco ponad osiem miesięcy przed startem mundialu pozostaje największą niewiadomą wśród ekip z czołówki. Wciąż nie wiemy, jaki selekcjoner poprowadzi obrońców tytułu na imprezie we Włoszech i Bułgarii, a co za tym idzie, jaka będzie wizja nowej drużyny? Czy nastąpi radykalne odmłodzenie składu, czy też doświadczeni siatkarze dostaną kolejną szansę?

 

Drużyna mistrzów świata przestała istnieć już po zwycięskim finale z Brazylią w katowickim Spodku. Z kadry odeszli Mariusz Wlazły – MVP tamtego turnieju, rozgrywający Paweł Zagumny,  kapitan Michał Winiarski oraz libero Krzysztof Ignaczak; kilku innych nie grało ostatnio w reprezentacji – choćby Marcin Możdżonek. W poprzednich trzech sezonach Polacy nie potrafili nawiązać do sukcesu z 2014 roku, a władze PZPS zwolniły w tym czasie już dwóch selekcjonerów: najpierw Stephane Antigę po porażce w ćwierćfinale igrzysk olimpijskich w Rio, następnie Ferdinando De Giorgiego po klęsce na ME 2017.

 

Do zmian trenerów doszło zresztą w większości ekip z czołówki. Z sześciu czołowych reprezentacji MŚ 2014 jedynie selekcjoner Francuzów Laurent Tillie zachował posadę. Vital Heynen, który doprowadził Niemców do brązowego medalu, w finałach MŚ 2018 poprowadzi reprezentację Belgii lub... Polski.

 

U Brazylijczyków, po zdobyciu złota w Rio, po 15 latach pracy, z funkcji pierwszego selekcjonera zrezygnował Bernardo Rezende. Jego miejsce zajął Renan Dal Zotto. Pod wodzą nowego szkoleniowca Canarinhos przegrali co prawda w finale Ligi Światowej, po kapitalnym meczu z Francją na stadionie w Kurytybie, ale z pewnością będą jednymi z głównych kandydatów do złota MŚ 2018.

 

W światowej czołówce umocnili się Francuzi, którzy sięgnęli po mistrzostwo Europy 2015 i dwukrotnie triumfowali w Lidze Światowej (2015, 2017). Trójkolorowym zdarzały się jednak w tym okresie również zdecydowanie słabsze występy: na igrzyskach w Rio, gdzie nie przebrnęli fazy grupowej oraz na ME 2017, gdzie – podobnie jak Polacy – odpadli w barażu o ćwierćfinał, a wpływ na kiepską postawę drużyny miał uraz największej gwiazdy – Earvina N'Gapetha. 

 

W walce o tytuł powinni liczyć się również Rosjanie. W ostatnich latach forma tej drużyny mocno falowała, zmieniali się trenerzy: Andrieja Woronkowa zastąpił Władimir Alekno, który z kolei pożegnał się z kadrą po igrzyskach w Rio, na których Rosjanie wylądowali tuż za podium. Nowy trener Siergiej Szlapnikow doprowadził Rosjan do triumfu na ME 2017, na których wiodącą rolę zagrał Maksym Michajłow. Czy powtórzy tę historię na mistrzostwach świata? Sborna ostatni tytuł wywalczyła w 1982 roku, jeszcze pod flagą ZSRR.

 

W walce o miejsce w czołówce powinni się liczyć również Serbowie, którzy pod wodzą Nikoli Grbicia wygrali w 2016 roku Ligę Światową. Podobne ambicje mają z pewnością siatkarze Iranu, USA oraz prowadzonej przez Antigę Kanady.

 

O medalu marzą również gospodarze. Zarówno siatkarze Italii, jak i Bułgarzy na polskich parkietach wypadli przeciętnie. Tym razem apetyty, szczególnie wicemistrzów olimpijskich Włochów, są znacznie większe. Już mówi się, że próbują oni ułatwić sobie drogę do strefy medalowej kombinacjami w systemie mistrzostw. Wracają koszmary mistrzostw świata 2010, gdy w niektórych meczach faworytom nie opłacało się wygrywać. Pamiętajmy jednak, że tamte zabiegi nie przyniosły gospodarzom powodzenia – zajęli ostatecznie czwarte miejsce. Czy w 2018 roku będą mieli więcej szczęścia?