Niedowidząca Joanna Mazur i jej przewodnik Michał Stawicki wywalczyli złote medale podczas MŚ w Londynie, do tego wkrótce potem stali się gwiazdami internetu. Nawet ci kibice, którzy na co dzień nie śledzą rywalizacji niepełnosprawnych sportowców, docenili styl, w jakim duet rozegrał finisz. Jeszcze na 200 metrów przed metą biało–czerwoni biegli na ostatnim miejscu, z poważną stratą do liderów. Wtedy Stawicki zaordynował atak podobny do tego, którym od lat imponuje Adam Kszczot. 27–latka ze swoim przewodnikiem wytrzymała tempo. Mijała konkurentki jak tyczki i tuż za metą utonęła ze szczęścia w jego ramionach. W tej samej imprezie Mazur i Stawicki sięgnęli jeszcze po dwa medale – srebrny na 800 i brązowy na 400 metrów.

Mazur i Stawicki odebrali nagrodę dla niepełnosprawnego sportowca roku podczas Gali Mistrzów Sportu. Sportsmenka już na scenie skierowała apel do ministra Witold Bańki. - Chcieliśmy skierować apel do Pana Ministra Sportu o ponowne rozpatrzenie wniosku o nasze stypendium. Panie Ministrze, to wsparcie finansowe w postaci stypendium jest nam naprawdę niezbędne jak tlen na ostatnich czterystu metrach biegu - powiedziała Mazur.

Co ciekawe już kilka minut później na scenie pojawił się sam Bańka i odpowiedział na apel sportsmenki. - Pozwolę sobie na kilka słów, ad vocem do wystąpienia wspaniałej pani Asi. Pani Asiu, właśnie dlatego w tym roku znowelizowaliśmy ustawę o sporcie, żeby móc przyznać stypendium właśnie w takich okolicznościach. Dlatego sprawa jest już załatwiona. A druga rzecz: do team100 dołączą kolejni beneficjenci, także paraolimpijczycy. Pani Asiu, wraz z trenerem zapraszam do tej grupy - ogłosił Bańka.