Do stolicy Senegalu dojechaliśmy na 15. miejscu. Mogliśmy uplasować się wyżej, gdyby nie ogromna wydma, która zatrzymała naszego Stara na pustyni, na odcinku specjalnym długości 850 km. Odkopywaliśmy go sześć godzin i przez to o kilkanaście minut przekroczyliśmy limit czasu - przypomniał Mazur.

 

Ze 109 ciężarówek, które przystąpiły do rywalizacji, do mety dotarły 22. - Nie mieliśmy serwisu. Nasz jedenastotonowy Star wiózł na pace 2500 kg części zamiennych. Dysponowaliśmy tylko 220 koniami mechanicznymi, co przy prawie 700 koniach czeskich Tatr stawiało nas od razu w niekorzystnej sytuacji - zauważył.

 

Rywalizację ciężarówek wygrał wtedy Czech Karel Oprais, oczywiście na Tatrze. 10. edycja Dakaru zapisała się w kronikach wyjątkowo tragicznie. Na jej trasie zginęło sześć osób, w tym trzech uczestników. - Pionierski dla Polaków Dakar cały czas jest w moim sercu. Mam do niego ogromny sentyment i odczuwam wielką dumę i satysfakcję, że dane mi było rywalizować na jego trasie w iście piekielnych warunkach. Ta impreza ma swoją magię. Wielu kierowców marzy, by w niej wystartować, a ci, którzy tego doświadczyli – żeby wrócić - podkreślił.

 

Liczący 68 lat wałbrzyski kierowca dodał, że dobrze się stało, iż rajd został przeniesiony w bardziej cywilizowaną część świata, chociaż musiał się pożegnać z surowym pięknem afrykańskiej natury. Nadal jednak jest niebezpieczny i stawia przed zawodnikami wysokie wymagania.

 

W 2014 roku Mazur własnoręcznie zrekonstruował rajdowego Stara 266, którego włączył do ekspozycji utworzonego przez siebie wyjątkowego nie tylko w europejskiej skali Muzeum Górnictwa i Sportów Motorowych w Wałbrzychu. Mieści się ono na terenie byłego szybu "Teresa". - Zardzewiałą ciężarówkę znalazłem w pokrzywach na jednym z poligonów wojskowych. Rajdowy pojazd odtworzyłem w najdrobniejszych szczegółach na podstawie archiwalnych zdjęć. Części do rekonstrukcji pozyskałem także z ciężarówki zakupionej od Agencji Mienia Wojskowego - tłumaczył.

 

Wiele eksponatów otrzymał od Krzysztofa Hołowczyca, z którym przyjaźni się od lat i z którym regularnie się spotyka. Wśród nich są też oczywiście pamiątki "Hołka" z Rajdu Dakar, m.in. kombinezony i notatki.

 

W bogatej kolekcji znajdują się też pamiątki Mazura związane z jego sukcesami w rajdach oraz wyścigach krajowych i zagranicznych, m.in. w 1986 roku zajął trzecie miejsce w wyścigu Formuły Easter podczas otwarcia toru Hungaroring pod Budapesztem.

 

Jednym z cennych eksponatów, każdorazowo wzbudzającym zadumę i refleksję zwiedzających, jest kombinezon Mariana Bublewicza, w którym pojechał w swoim ostatnim rajdzie. - Odbudowany Star codziennie pobudza moje wspomnienia, przypominając o latach mojej sportowej aktywności, a teraz o niecodziennym jubileuszu i starcie w morderczym Dakarze, którego zapamiętam do końca życia - podsumował Mazur.

 

40. edycja Rajdu Dakar, który od kilku lat rozgrywany jest w Ameryce Południowej, rozpoczęła się w sobotę w stolicy Peru - Limie. W najbardziej wymagającej imprezie w świecie motosportu wystartowało ponad pół tysiąca zawodników, w tym 10 Polaków. Czeka ich blisko dziewięć tysięcy kilometrów jazdy po peruwiańskich piaskach, boliwijskich płaskowyżach i w argentyńskim upale.