1. Golden State Warriors. Mistrzowie ciągle muszą grać w różnych składach, bo kontuzje nie omijają najlepszej drużyny NBA. Najpierw Steph Curry, teraz Kevin Durant, ale nawet bez jednej z wielu gwiazd zespołu Warriors ciągle wygrywają.

2. Boston Celtics. Trener Brad Stevens zawsze był uważany za defensywnego geniusza, co  po raz kolejny potwierdza w Celtics. Po wstępnych problemach, Boston potrafi w lidze nastawionej na zdobywanie punktów nie pozwolić nawet dobrym rywalom na zdobycie 100 punktów. Są na właściwej drodze do finałów.

3. Toronto Raptors. DeMar DeRozan jest obecnie jednym z trzech najlepszych graczy w National Basketball Association. Tak jest, elita gra w Kanadzie. Mecz Gwiazd nie jest szczytem jego marzeń, więc czekam na to, co pokaże z resztą drużyny w playoffs.
 
4. Waszyngton Wizards. Od trzech sezonów mówi się o tym, że Wizards „mogą zamieszać” na Wschodzie i... kończy się tylko na zapowiedziach. W pierwszych czterdziestu meczach, Wizards grają inaczej, czyli równo, w 100 procentach wykorzystując talent Johna Walla i Bradley’a Beala. Jeszcze tylko taka sama forma Marcina Gortata i nikt z Wizards nie będzie chciał grać.

5. Cleveland Cavaliers. Isaiah Thomas dołączył do drużyny i pokazuje, że ciągle może zdobywać punkty na zawołanie. Ciągle też nie gra w pełnym wymiarze minut i trudno mu się zgrać z kolegami, ale do wspomnianego we wstępie „prawdziwego sezonu”, jeszcze sporo czasu.

6. San Antonio Spurs. Po raz kolejny, zamiast czarować nas swoim talentem, Kawhi Leonard spędza czas na rehabilitacji, po kolejnej kontuzji. LaMarcus Aldrige potwierdza, że podpisanie z nim kontraktu nie było błędem, ale bez Leonarda, Spurs to nawet nie 70 procent zespołu, który na perkiecie chciałby widzieć trener Gregg Popovich.

7. Minnesota Timberwolves. Trenerowi Tomowi Thibodeau zajęło dłużej niż ktokolwiek się spodziewał przekonanie drużyny (a przede wszystkim Karla-Anthony Townsa), że warto grać w obronie. Ale chyba wreszcie mu się udało, więc kibice mogą wierzyć w awans do playoffs.

8. Houston Rockets. Teksas jest nie do zatrzymania w ataku... ale tylko wtedy, kiedy gra James Harden. Chris Paul robi co może, ale bez ciągle największej indywidualności zespołu, sam meczów z dobrymi rywalami nie wygra.

9. Oklahoma City Thunder. Zespół z Oklahomy  zbyt często przegrywa z drużynami, z którymi – przynajmniej patrząc na talent – nie powienien mieć żadnych kłopotów. Podobnie jak w przypadku Cleveland – jest jeszcze czas na grę zgodną z oczekiwaniami.

10. Milwaukee Bucks. Aż strach pomyśleć, że Giannis  Antetokounmpo ma tylko 23 lata i może być tylko lepszy. Nie ma rzeczy, której już teraz nie potrafi zrobić. Strach też pomyśleć, że nie ma drużyny kiedy „Greek Freak” ma słabszy mecz.