Adrian Janiuk: Grupa, do której trafiła reprezentacja Polski na pewno jest wymagająca. Zgodzi się Pan z opinią, że Biało-Czerwoni jako siódma drużyna w rankingu FIFA nie mogą obawiać się Japonii czy Senegalu?

 

Maciej Szczęsny: Wszyscy doskonale wiemy na jakiej zasadzie powstaje ranking FIFA. Ponadto zdajemy sobie sprawę jak przydzielane są w nim punkty lub jak się ich nie traci. Nasza drużyna jest przykładem na to, że grając całkiem sprawnie w eliminacjach można wdrapać się niemal na sam szczyt rankingu. Z kolei w meczach towarzyskich nie gubiliśmy punktów, ponieważ do pewnego momentu nie graliśmy w nich. Choć uważam, że był to całkiem zgrabny zabieg ze strony PZPN-u.

Nie trudno wywnioskować w rozmowie z Panem, że mimo wszystko nie możemy być pewni swego, jeśli chodzi o wyjście z grupy?

 

Na hurraoptymizm nie może być miejsca. Ranking FIFA fajnie dla nas wygląda, ale jest on sztucznie pompowany. Jeśli chodzi o wyjście z grupy to nie wyobrażam sobie, żeby nasza reprezentacja nie zagrała w dalszej fazie mundialu. Jednak nigdy sobie tego nie wyobrażałem, żebyśmy nie wyszli. A mimo to na poprzednich mistrzostwach świata nie byliśmy w stanie osiągnąć tego celu.

 

Kto na tę chwilę powinien być pierwszym bramkarzem reprezentacji Polski? Postawiłby Pan na Wojciecha Szczęsnego czy Łukasza Fabiańskiego?

 

Uważam, że ogólnie lepszym bramkarzem jest Wojtek. Natomiast, kto będzie bronił na mistrzostwach zadecyduje końcówka sezonu. Myślę, że poznamy odpowiedź w kwietniu lub w maju.

 

Cała rozmowa z Maciejem Szczęsnym do obejrzenia w załączonym materiale wideo.