"Szkoda, że muszę kończyć karierę, bo czuję się dobrze" - mówi mieszkaniec podparyskiego Mitry-Mory, który 27 listopada obchodził swoje 106. urodziny.

Regularnie sam robi zakupy od czasu do czasu, codzienne udaje się do piekarza kupując popularne bagietki.

Nie rezygnuję jednak całkowicie z uprawiania sportu. Mieszka w trzypokojowym apartamencie, sam - nie potrzebuje żadnej pomocy. W mieszkaniu ma home trainera, na którym trenuje od pięciu do 10 minut dziennie. Niedawno chciał się ścigać, ale nie znalazł godnego rywala. Jedna z gór w departamencie Ardeche nosi jego nazwisko. Był wieloletnim bywalcem tego wyścigu zarezerwowanego dla cykloturystów. Przez wiele lat wygrywał ten wyścig w swojej kategorii.

Marchand pogodził się z decyzją lekarza mimo że dalej czuje się na siłach.

W najbliższych dniach uda się na zaproszenie mera Mitry-Mory na noworoczne spotkanie, już nie jako czynny sportowiec, a jako emeryt.