W Koszalinie doszło do konfrontacji dwóch czołowych ekip swoich lig. Policzanki – mistrz Polski, w obecnym sezonie zajmuje pozycję wicelidera tabeli. Dynamo to wicemistrz Rosji, który aktualnie znajduje się na czele ligowej stawki. Obie ekipy pewnie wygrały swe mecze w pierwszej kolejce. Chemik – 3:0 z Vizura Belgrad, a Rosjanki – 3:0 z Maritza Płowdiw.

 

Mecz, który według CEV miał być spotkaniem tygodnia w Lidze Mistrzyń, oglądało w koszalińskiej hali 2603 widzów. Być może liczyli oni na równie interesujące widowisko, jak te, które oba kluby stworzyły trzy lata wcześniej, również w fazie grupowej LM; wówczas lepsze okazały się policzanki (przegrały 2:3 w Kazaniu, ale wygrały w Szczecinie 3:1). Tym razem jednak ekipa z Polic nie miała wiele do powiedzenia na parkiecie...

 

Nawet szkoleniowiec policzanek Jakub Głuszak przyznawał przed meczem, że faworytkami są Rosjanki. Szybko podopieczne Riszada Giliazutdinowa zaczęły to udowadniać. Już na początku meczu wicemistrzynie Rosji wypracowały kilkupunktową przewagę. Policzanki miały kłopot z przyjęciem zagrywki Iriny Woronkowej i Dynamo prowadziło 6:2, gdy Głuszak wziął pierwszy czas na życzenie. Kilka minut później okazało się, że przyjęcie nie jest też najmocniejszą stroną Rosjanek. Izabela Bełcik „ustrzeliła” Elitsę Wasiliewą i Polki odrobiły część strat (8:10). Niestety na krótko. Po chwili przestoju Dynamo znów postraszyło serwisem i uciekło na 6 pkt. (9:15). Tak dobry zespół, jak drużyna z Kazania takiej przewagi nie trwoni. Mimo momentów zrywów w wykonaniu policzanek Dynamo atakiem Iriny Mammadowej pewnie zwieńczyło zwycięstwo w premierowej partii.

 

Trener Głuszak wymienił połowę składu w połowie pierwszego seta, ale po zmianie stron powrócił do wyjściowego składu. Efekt? Dynamo zaczęło partię od prowadzenia 3:0, bo zarówno Natalia Mędrzyk jak i Bianka Busa "nadziały" się na blok ustawiany przez Irinę Korolewą. Toteż Busa szybko powędrowała na ławkę, a w jej miejsce na parkiet weszła Malwina Smarzek.

 

Trochę pomogło. Gra się wyrównała, a gdy na zagrywkę powędrowała reprezentantka Serbii Stefana Veljkovic mistrzynie Polski złapały kontakt z rywalkami (7:8). Niestety gospodynie nie zdołały przejąć inicjatywy, a gdy na zagrywce znów stanęła Woronkowa dał znać o sobie największy problem policzanek – przyjęcie. Na przerwę techniczną Dynamo schodziło prowadząc 16:11. Chemiczki jeszcze odrobiły straty na 20:23, ale dwa nieudane ataki Katarzyny Zaroślińskiej–Król sprawiły, że kolejny set padł łupem przyjezdnych.

 

Spiker meczowy zaklinał rzeczywistość mówiąc pod koniec drugiej partii, że pachnie tie-breakiem. Początek trzeciej partii dawał nadzieję. Po asie serwisowym Natalii Mędrzyk Polki pierwszy raz objęły prowadzenie 2:1. Rywalki jednak nie pozwoliły chemiczkom na przejęcie inicjatywy, a w połowie seta znów postawiły blok nie do przebicia dla Zaroślińskiej-Król i Smarzek, odskoczyły na kilka punktów (14:10), uspokoiły grę i pewnie dowiozły wygraną do końca.

 

Wiele wskazuje na to, że porażka w meczu na szczycie na własnym terenie skazuje Chemika na walkę o drugie miejsce na koniec rozgrywek grupowych, które może – ale nie musi – dać awans do fazy pucharowej.

 

 

Chemik Police – Dynamo Kazań 0:3 (17:25, 20:25, 19:25)

 

Chemik: Bianka Busa, Stefana Veljkovic, Katarzyna Zaroślińska-Król, Natalia Mędrzyk, Starszymira Simeonowa, Izabela Bełcik – Aleksandra Krzos (libero) oraz Alex Holston, Malwina Smarzek, Sladjana Mirkovic.
Dynamo: Irina Korolewa, Natalia Mammadowa, Irina Woronkowa, Ewgienija Starcewa, Elitsa Wasiliewa, Anastasia Samojlenko – Jekaterina Ulanowa (libero) oraz Anna Kotikowa.