W turnieju finałowym weźmie udział 16 drużyn podzielonych na cztery grupy, które grać będą w Splicie, Porecu, Varazdinie i Zagrzebiu. Do następnej fazy awansują po trzy najlepsze z zachowaniem punktów z pierwszej rundy. Tu grupy będą sześciozespołowe, a do półfinałów awansują po dwie najlepsze ekipy.

Przed dwoma laty organizatorem ME była Polska. W finale Niemcy wygrały z Hiszpanią 24:17, a w meczu o brązowy medal Chorwacja pokonała Norwegię 31:24.

Już poprzedni czempionat kontynentalny pokazał, że grono kandydatów do medali znacznie się powiększyło. Trudno wskazać jednoznacznie faworyta. Ma z tym problem m.in. jeden z najlepszych piłkarzy ręcznych świata, rozgrywający reprezentacji Francji Nicola Karabatic, który jednak nieco większe szanse przyznaje Chorwatom. Gospodarze będą niesieni dopingiem swojej żywiołowej publiczności.

"Poziom rywalizacji w Europie w ostatnich latach znacznie się podniósł. Coraz więcej zespołów może zostać mistrzem Europy lub świata. Spodziewam się wielu zaciętych, emocjonujących pojedynków i wielu niespodzianek już w pierwszej rundzie turnieju. Na pewno wielkimi faworytami będą gospodarze, ale ciążyć na nich będzie ogromna presja kibiców. Poza tym szanse na tytuł mistrzowski mają Dania, Hiszpania, Norwegia, Słowenia, Niemcy. Każdy z tych zespołów może wygrać z drugim, co właśnie czyni ten turniej tak ekscytującym. Ale jak wspomniałem, chorwaccy fani będą dodatkowym zawodnikiem swojej drużyny, których doping wywrze nacisk także na rywali" - powiedział Karabatic, trzykrotnie uznany w plebiscycie międzynawowej federacji piłki ręcznej (IHF) graczem roku (2007, 2014 i 2016 r.).

Karabatic, w którego bogatym dorobku znajdują się m.in. dwa złote medale olimpijskie (2008 i 2012) i srebrny z Rio de Janeiro oraz cztery triumfy w czempionacie globu, w tym w zeszłym roku, nie chciał mówić o szansach swojej drużyny narodowej, jednej z najbardziej utytułowanych w historii, zgodnie uznawanej za jednego z głównych pretendentów do stanięcia na najwyższym stopniu podium.

Przed dwoma laty w Polsce Francuzi pogrzebali swoje szanse na dobry wynik m.in. w meczu z gospodarzami ME 2016 i rewelacją tamtego turnieju Norwegią. Biało-czerwoni wygrali z nimi wtedy już w pierwszej rundzie grupowej 31:25, dziewięć trafień zaliczył Karol Bielecki i był to jeden z ich najlepszych występów w historii. "Trójkolorowi" w czempionacie Starego Kontynentu trzykrotnie zwyciężali (2006, 2010, 2014) i raz sięgnęli po brąz.

Ostatecznie w ME 2016 Francja uplasowała się na piątej, a Polska na siódmej pozycji.

Najwięcej triumfów w ME ma na koncie Szwecja - cztery, trzykrotnie wygrywali Francuzi, Dania i Niemcy - po dwa, a raz na najwyższym stopniu podium stanęła Rosja.

Polacy, w odróżnieniu od MŚ, nigdy nie znaleźli się w czołowej trójce. Najbliżsi sukcesu byli w 2010 roku w Austrii, gdzie w meczu o brąz przegrali z Islandią 26:29. Tym razem nie zakwalifikowali się do mistrzostw przegrywając rywalizację w eliminacjach. Z "polskiej" grupy kwalifikacyjnej awans uzyskały Białoruś i Serbia.

Bezpośredni awans do MŚ 2019 uzyska najlepszy zespół ME – oprócz Francji, która broni tytułu oraz gospodarzy: Niemiec i Danii. Pozostałe rywalizować będą o sześć miejsc uprawniających do udziału w fazie play off. W niej dołączą do nich zwycięzcy prekwalifikacji, w których bierze udział m.in. Polska. Dwumecze odbędą się w czerwcu.

Podział na grupy:

grupa A (Split) - Chorwacja, Szwecja, Serbia, Islandia
grupa B (Porec) - Francja, Białoruś, Norwegia, Austria
grupa C (Zagrzeb) - Niemcy, Macedonia, Czarnogóra, Słowenia
grupa D (Varazdin) - Hiszpania, Dania, Czechy, Węgry