Już za niespełna miesiąc reprezentacja Polski wybierze się do Pjongczangu rywalizować na zimowych igrzyskach olimpijskich. Prezes PKOl, Andrzej Kraśnicki zabrał głos na temat naszych medalowych nadziei:
Sport jest nieprzewidywalny, a jest wiele dobrych sygnałów. Poza skoczkami narciarskimi, którzy będą faworytami w swojej dyscyplinie jest także biathlon, gdzie dobrze radzi sobie Weronika Nowakowska, ale niespodzianek może być więcej. Naszą największą nadzieją pozostają jednak skoki narciarskie. Trudno się oczywiście spodziewać, że powtórzymy wynik z Vancouver i Soczi, ponieważ jesteśmy realistami. Będziemy jednak niezwykle cieszyć się z każdego krążka.
Polscy olimpijczycy w 2010 roku w Vancouver oraz w 2014 roku w Soczi zdobywali po sześć medali. Dużo bardziej udana była impreza w Rosji, skąd Biało-Czerwoni wrócili z czterema złotymi medalami, co dało nam jedenaste miejsce w klasyfikacji generalnej. Złote medale zdobyli wówczas Kamil Stoch (2), Zbigniew Bródka i Justyna Kowalczyk.

W Korei Płd. związek szanse medalowe upatruje głównie w skoczkach, którzy ostatnio znajdują się w doskonałej dyspozycji: Kamil Stoch wygrał wszystkie cztery konkursy Turnieju Czterech Skoczni, zaś w czołowej piętnastce TCS było aż czterech polskich reprezentantów. Na szóstym miejscu rywalizację zakończył Dawid Kubacki, który także będzie brany pod uwagę w kontekście medali indywidualnych w Pjongczangu. Duże nadzieje przykładamy oczywiście do rywalizacji drużynowej.

Prezes Kraśnicki zdradził także, kiedy poznamy komplet zawodników, którzy wsiądą do samolotu lecącego na IO, które rozpoczną się 9 lutego.
Skład olimpijskiej reprezentacji poznamy 23 stycznia na posiedzeniu zarządu.

 

Rozmowa z Andrzejem Kraśnickim w załączonym materiale wideo.