Trwający już kilkanaście tygodni sezon 2017/2018 jest jak na razie fatalny dla Kurka, który od samego jego początku leczy kontuzję. Przyjmujący wraz z klubowymi lekarzami próbował stosować doraźne środki, ale uraz wciąż nie dawał mu spokoju. Dlatego podjęta została decyzja o powrocie do Polski, a konkretnie do Łodzi, gdzie Kurek przechodzi aktualnie rehabilitację.

- Zabiegu wolałbym uniknąć, bo oznaczałoby to dla mnie koniec sezonu. Dlatego wspólnie z lekarzami robimy wszystko w tym kierunku, by wyleczyć stopę ćwiczeniami. Efekty są obiecujące. Jeśli chodzi o diagnozę to tak doktor Sokal, jak i lekarz z Niemiec, z którym się konsultowałem, mówili że wszystko może potrwać sześć tygodni. Do końca stycznia powinienem być jeszcze w Łodzi, ale jeśli wszystko będzie szło tak dobrze, jak do tej pory, powinienem do tego czasu wrócić już do Turcji - twierdzi siatkarz w wywiadzie dla PS.

- Nie wiem jakie są dalekosiężne plany klubu, ale drugi z przyjmujących – Vojin Ćaćić naderwał miesięń barku i wypadł z gry na około miesiąc, więc muszą szukać wzmocnień. Kiedy wyjeżdżałem z Turcji chłopaki trenowali w siedmiu lub ośmiu, więc trudno było wykonać nawet tak podstawowy element jak gierki treningowe sześciu na sześciu. Stąd nasze problemy w Pucharze Turcji czy w kolejnych meczach. Nikić to uznany zawodnik i oby był naszym wzmocnieniem oraz pozwolił przetrwać ten trudny okres - tak Kurek komentuje przyjście do ekipy z Ankary Milosa Nikicia.

Na pytanie czy w ostatnim czasie pojawiła się opcja powrotu do Plusligi odpowiada - Nie, bo mam kontrakt z Ziraatem i jestem bardzo zadowolony z organizacji klubu. Liga turecka to dobre miejsce do realizowania się - uważa 29-latek.

Kurek zdradza również, jaka jest różnica między tureckim, a polskim światem siatkówki. - Jeśli chodzi o kalendarz liga turecka zbliżona jest do włoskiej, gdzie nie ma takiego przesytu jak w Polsce, że w ciągu tygodnia można obejrzeć tę samą drużynę trzy raz w meczu telewizyjnym. Przez to jest też większy głód siatkówki wśród kibiców, którzy przy tak dużej dawce mogą zacząć odpuszczać oglądanie meczów czy przychodzenie do hal. Poza halą w Opolu widać to było chociażby po frekwencji podczas klubowych mistrzostw świata. Turniej stojący na wysokim poziomie sportowym, a i to nie przyciągnęło widzów. Inna sprawa, że w ostatnich latach jakość polskiej siatkówki począwszy od kadry, nie jest tak wysoka. W tej sytuacji myślę, że zmniejszenie PlusLigi po tym sezonie to dobry krok - mówi siatkarz.