Jak podał niemiecki dziennik "Bild", do zdarzenia doszło na jednej z ulic w Hanowerze, na której banda napastników napastowała niewinną kobietę. Andreasen interweniował, starając się załagodzić sytuację, jednak bandyci skierowali swoją agresję również w jego kierunku.

Trzydziestoczteroletni mężczyzna po jednym z ciosów stracił przytomność i uderzył głową o ziemię. Z dużym rozcięciem trafił następnie do szpitala, gdzie ranę zszyto i wypuszczono go do domu. Nie był to jednak koniec kłopotów, gdyż konieczna okazała się być jeszcze jedna interwencja lekarzy. Andreasen uskarżał się na silne bóle głowy i wrócił do szpitala, w którym wykryto, że jego czaszka jest pęknięta.

- To wszystko prawda, ale na razie nie chcę wypowiadać się na ten temat - skomentował całe zajście Duńczyk.

Policja poszukuje sprawców pobicia. Andearsen w swojej karierze reprezentował takie kluby jak Werder Brema, Fulham czy Hannover 96. Karierę zakończył w 2016 ze względu na poważną kontuzję kolana.