Popek wydawał się faworytem w starciu z debiutującym w MMA "Strachem". W pierwszej rundzie dominował i wydawało się, że prędzej czy później zwycięży. Oświeciński w drugiej rundzie znalazł w sobie resztki sił i zaskoczył rywala w drugiej odsłonie. Wydawało się, że pojedynek Popek - Oświeciński nie będzie miał drugiego epizodu, ale nowe światło w tej sprawie rzucił Lewandowski.

 

- To, że Popek przegrał z Tomkiem wcale go nie dyskredytuje i nie oznacza, że nie ma już dla niego przeciwników. Nie chcę odbierać Oświecińskiemu wygranej, ale musisz przyznać, że przez większą część pojedynku to Popek dominował. To była walka na granicy. Myślę, że rewanż byłby bardzo ciekawy. Nie skreślam Popka, dla mnie przegrał tylko jedną z walk. Nie jest tak, że nagle Popek spadł w hierarchii o dziesięć pięter. Jeszcze nie podjęliśmy oficjalnych rozmów, ale myślę, że to bardzo prawdopodobne rozwiązanie. Kibice chętnie by zobaczyli ich rewanż, a pierwsza walka była wyrównana - powiedział właściciel KSW w rozmowie ze sport.pl.

 

Po zakończeniu pojedynku doszło do przepychanki Oświecińskiego z... Arturem Szpilką, który głośno zapowiadał swoje występy w MMA. Wydawało się, że starcie ze "Strachem" byłoby strzałem w dziesiątkę, ale w ostatnim czasie pięściarz postanowił jednak zmienić nieco plany i raz jeszcze spróbować swoich sił w rodzimej dyscyplinie. W takim wypadku rewanż Popka Monstera z Oświecińskim wydaje się bardzo prawdopodobnym rozwiązaniem.

- Jeszcze nie podjęliśmy oficjalnych rozmów, ale myślę, że to bardzo prawdopodobne rozwiązanie. Kibice chętnie by zobaczyli ich rewanż, a pierwsza walka była wyrównana - dodał Lewandowski.