Gospodarze przegrali pierwszą połowę z podopiecznymi swojego byłego trenera Jacka Winnickiego 42:45. W drugiej odsłonie zaprezentowali się lepiej w obronie i zrewanżowali się rywalom za porażkę 76:89 w 1. kolejce sezonu.

MKS ma olbrzymie problemy kadrowe spowodowane kontuzjami. W Toruniu trener Winnicki grał bardzo ograniczoną rotacją, korzystając z usług jedynie sześciu koszykarzy. Goście podkreślali, że ten fakt mocno wpłynął na końcowy rezultat.

"Rywale grali w szóstkę, ale ich liderzy byli na parkiecie. Wiedzieliśmy, że ten mecz będzie ciężki. Zawodnicy z Dąbrowy mieli świadomość, że spędzą na parkiecie praktycznie całe spotkanie, a w takim przypadku często ma się większy komfort psychiczny. Szacunek dla nich za walkę" - podkreślił reprezentant kraju Gruszecki, który rzucił w piątkowym spotkaniu 12 punktów.

Dodał, że jego zespołowi wcale nie było tak łatwo wyjść na mecz z MKS po wyjazdowej porażce ze Stelmetem w Zielonej Górze.

"Nasza obrona zdecydowała dziś o sukcesie. W pierwszej połowie rywale rzucili nam zdecydowanie za dużo punktów. W drugiej części spotkania ograniczyliśmy im niektóre akcje" - tłumaczył Gruszecki.

Bartosz Diduszko z Polskiego Cukru powiedział, że w pierwszej połowie jego zespół grał tak, jak chciał przeciwnik, czyli w tempie spacerowym.

"Musieliśmy po przerwie zmienić obronę, co przełożyło się nasz końcowy sukces. W pierwszej połowie zupełnie nie pomagaliśmy sobie w tym elemencie, a rywale mijali nas jak słupki. Punkty zostają w Toruniu, to najważniejsze" - dodał Diduszko.

W drużynie gospodarzy najwięcej punktów zdobyli kapitan Łukasz Wiśniewski - 20 i rozgrywający Glenn Cosey - 18. Najskuteczniejszym koszykarzem na parkiecie był jednak D.J. Shelton z MKS, który zakończył mecz z dorobkiem 27. Jovan Novak zanotował 13 pkt i osiem asyst.

Torunianom nie udało się jednak odrobić trzynastopunktowej straty z pierwszego meczu w Dąbrowie.

"To może mieć znaczenie w końcowym rozrachunku w tabeli, ale wcale nie musi. Teraz mamy trochę mniej wyjazdów, więc będzie okazja, żeby spokojnie potrenować u siebie i popracować nad naszą formą przed najważniejszą częścią sezonu" - zaznaczył Diduszko.

Trener gości pogratulował miejscowym wygranej, ale przede wszystkim dziękował swoim koszykarzom.

"W ostatnich sekundach wiedzieliśmy już, że nie wygramy, więc postanowiliśmy przynajmniej przypilnować tej 13-punktowej przewagi. Czy ona się przyda czy też nie, czas pokaże. Przyjechaliśmy tutaj jednak po zwycięstwo, pomimo tego, w jakim byliśmy składzie" - wskazał Winnicki.

Wicemistrzowie kraju z Torunia 16 stycznia podejmą u siebie AZS Koszalin. MKS 24 stycznia zagra na wyjeździe z Kingiem Szczecin.