„Bardzo chciałam zwyciężyć w Katowicach, bo w Polsce zawodów PŚ jeszcze nigdy nie wygrałam. Cieszę się bardzo, choć może tego nie okazywałam" – powiedziała mistrzyni olimpijska z Rio de Janeiro (2016) i aktualna mistrzyni świata.

Zaznaczyła, że oczekiwała bardziej zaciętej walki w finale. Tymczasem Amerykanka prowadziła 2:0, a potem na planszy zdecydowanie dominowała Rosjanka.

„Nie wiem, czemu tak się stało. Spodziewałem się trudniejszej walki, bo przeciwniczka jest świetną zawodniczką. Na początku było nerwowo, potem już spokojnie chciałam utrzymać przewagę do końca” – stwierdziła.

Turniej PŚ florecistek przez 13 lat był rozgrywany w Gdańsku. W tym roku areną po raz pierwszy był katowicki Spodek.

„Fajna hala. Podoba mi się z oczywistego powodu, przecież w niej wygrałam” – śmiała się mistrzyni. Dodała, że Spodek to dobre miejsce na szermiercze zawody, m.in. z racji dużej przestrzeni na rozgrzewkę.

„Zresztą w Polsce zawsze zawody są organizowane na najwyższym po poziomie” – oceniła. Przyznała, że ponieważ była faworytką zawodów, to rywalki nastawiały się na pokonanie jej. „To normalne, że tak jest. Ja też tak podchodziłam do bardziej utytułowanych przeciwniczek, zanim zaczęłam odnosić sukcesy” – zakończyła Derigłazowa.