To nie był dobry dzień dla amerykańskiego tenisa - cała piątka rozstawionych graczy z USA, która wyszła tego dnia na kort, pożegnała się z rywalizacją w singlu. W gronie tym była występująca z "10" Vandeweghe. Ubiegłoroczna półfinalistka imprezy w Melbourne znana jest z wybuchowego charakteru i częstych dyskusji z sędziami. Nie inaczej było tym razem - dostała dwa ostrzeżenia. W pierwszym przypadku poszło o...brak bananów.

Vandeweghe, która przegrała z Węgierką Timeą Babos 6:7 (4-7), 2:6, pod koniec pierwszego seta odmówiła powrotu do gry dopóki nie dostanie od dziecka pracującego przy meczu porcji tych owoców.

- Dlaczego nie ma ich na korcie? Dajcie spokój, to nie moja wina. Dlaczego muszę grać przy innych warunkach? Nie muszę stawiać się w niekomfortowej sytuacji, bo na obiekcie jest słaba obsługa. Mam swoje potrzeby i to nie moja wina, że na korcie nie wszystko jest przygotowane - przekonywała w ożywionej dyskusji z sędzią zawodniczka z USA.

W drugiej partii straciła punkt za to, że jak się wydawało, stosowała nieodpowiednie słownictwo pod adresem rywalki. Po spotkaniu powiedziała dziennikarzom, że Babos próbowała ją rozzłościć.

- Ona zawsze traci panowanie nad sobą. W każdym meczu musi rozwalić kilka rakiet. Dziś w pierwszym przypadku wydaje mi się, że została ukarana za opóźnianie gry, a w drugim chyba za obrażanie mnie. Jeśli sędzia słyszał coś, to musiało paść jakieś niewłaściwe słowo - zaznaczyła Węgierka.

W znacznie lepszym humorze od Vandeweghe był tego dnia Shapovalov. 19-letni tenisista w spotkaniu nastolatków pokonał starszego o rok Greka Stefanosa Tsitsipasa 6:1, 6:3, 7:6 (7-5). 50. w rankingu ATP Kanadyjczyk, który debiutuje w głównej drabince Australian Open, przy prowadzeniu 3:0 w trzecim secie sięgnął po banana. Zniechęcony kilkoma nieudanymi próbami obrania go odrzucił owoc na podłogę i sięgnął po kolejny. Zarówno z tym, jak i z kolejnym również nie mógł sobie poradzić. Rozbawiony już całą sytuacją wrócił do pierwszej sztuki i gdy udało mu się wreszcie dostać do środka, triumfalnie zacisnął pięść, uśmiechając się znacząco do publiczności.