Adam Łuczka: Przejął Pan reprezentację Polski w bardzo trudnym momencie. Trwa zmiana pokoleniowa, odeszło wiele filarów tej kadry. W rezultacie zabraknie nas na paru imprezach: mistrzostwach Europy, mistrzostwach świata, a i o awans na igrzyska olimpijskie będzie bardzo ciężko. Czy w związku z tym będzie Pan nadal rotował składem, czy raczej będzie to praca z tymi zawodnikami, którzy obecnie są w drużynie?

 

Piotr Przybecki: Trzeba nadal szukać alternatyw i zależy nam na tym, żeby coraz więcej młodych zawodników pojawiało się w tej kadrze. Mówię tu o młodych graczach występujących w naszej lidze, w młodzieżówce, być może trzeba też już sięgać po juniorów. Mówię tu o perspektywie trzy, czteroletniej. Na pewno tu, w tym zespole jest już trzon i on zostanie. Ci zawodnicy rozwijają się i mam nadzieję, że będą się rozwijali jeszcze szybciej. Potrzebna nam jest przede wszystkim pomoc na pozycjach rozgrywających, bo tu mamy jeszcze duże pole do popisu. W bramce, na skrzydłach i na pozycji obrotowego jesteśmy w miarę zabezpieczeni, ale i tu będziemy szukali alternatyw.

 

W 2023 roku będziemy wraz ze Szwedami organizowali mistrzostwa świata. Czasu na zmiany w reprezentacji jest więc dużo...

 

To prawda. Bardzo ważne, by już od teraz zacząć. Jeśli mówimy o Szwecji, to jest to bardzo dobry przykład – oni przeżywali swego czasu podobne problemy. Również przez nas nie kwalifikowali się na ważne imprezy, a mimo to spokojnie pracowali z tą reprezentacją przez dłuższy okres czasu i doszli nawet do finału olimpijskiego.  

 

Rozmowa z Piotrem Przybeckim w załączonym materiale wideo.