Pół roku temu 25-latek był do wzięcia za drobne, bo grał pierwszoligowym zespole z dołu tabeli GKS Tychy. Zdecydowało się Zagłębie, ale i tak do transferu podchodzono z dużą dozą niepewności. Mało tego, ściągnięcie piłkarza „po przejściach” nawet w tzw środowisku wykpiwano.

 

Dziś Mistrz Bułgarii ma zapłacić za napastnika wpisaną w kontrakt z Zagłębiem klauzulę 750 tysięcy euro, co obecnie uważane jest za cenę promocyjną. W Lubinie i tak jednak mogą powiedzieć, że ubili znakomity interes. Zagłębie zarobiło w ciągu sześciu miesięcy jakieś dwanaście razy tyle ile za zawodnika zapłaciło.

 

Świerczok uchodzący kiedyś za wielki talent. Wiosną 2012 w wieku 19 lat debiutował w Bundeslidze w drużynie Kaiserslautern, ale później nie był w stanie odpalić. Ani w Piaście Gliwice, ani w Zawiszy Bydgoszcz, ani w Górniku Łęczna. Powiodło mu się dopiero gdy zszedł z ekstraklasy o szczebel niżej. Wiosną ubiegłego roku w ostatnich dziewięciu meczach strzelił 13 goli dla GKS Tychy. I tak jednak słychać było głosy, że to jedynie chwilowy wzlot, że to jednak tylko pierwsza liga, a chłopak ma trudny charakter i nikt poważny nie będzie ryzykował jego zatrudnienia.

 

W ludzi trzeba wierzyć i ryzykować. Z takiego założenia wyszedł prezes Zagłębia Robert Sadowski i miał rację. Świerczok wbił dla Zagłębia w jednej rundzie 16 goli, zadebiutował w reprezentacji Adama Nawałki i było oczywiste, że zawarte w klauzuli 750 tysięcy euro odstępnego może być kwotą zbyt niską, aby ktoś z wyższej finansowej półki nie próbował podebrać najskuteczniejszego Polaka w Ekstraklasie (wyprzedza go tylko Igor Angulo z Górnika Zabrze).

 

Jakiś czas temu wydawało się, że może to być Legia bądź Lech, bo na zdrowy rozum tacy właśnie gracze, którzy są dobrze rozpoznani i pod ręką powinni być naturalnym „targetem” najzamożniejszych polskich klubów.

 

Ale jak wiadomo, zwłaszcza w drużynie mistrza Polski, modne są teraz zupełnie inne kierunki, z których łowi się piłkarzy. Argument, że Polacy są zbyt drodzy akurat w przypadku Świerczoka też raczej odpadał (W Legii więcej niż 750 tysięcy euro) zarabiają za sezon niektórzy zawodnicy.

 

Wybór Łudogroca poza lepszym uposażeniem z pewnością daje jednak napastnikowi większą szansę na grę w europejskich pucharach. Klub z Bułgarii gra systematycznie albo w Lidze Mistrzów, albo jak obecnie w Lidze Europy. I to nie tylko w eliminacjach jak polskie kluby. Niebawem w 1/16 Ligi Europy Świerczoka i Jacka Góralskiego (już wcześniej trafił do Bułgarii) czekają mecze z AC Milan.