36-letni Federer i młodszy o 11 lat Fucsovics nigdy wcześniej nie zmierzyli się, ale pod względem dokonań dzieli ich przepaść. Słynny zawodnik z Bazylei ma na koncie rekordowe wśród mężczyzn 19 tytułów wielkoszlemowych w singlu i 328 wygranych meczów w zawodach tej rangi. W całej karierze zwyciężył w 95 turniejach. 80. na światowej liście Węgier z kolei często występuje w imprezach niższej rangi - challengerach. Nie wygrał jeszcze żadnego turnieju ATP, a w Wielkim Szlemie może pochwalić się trzema wygranymi meczami, które zaliczył w ostatnim tygodniu. W latach 2014-17 bez powodzenia startował w kwalifikacjach Australian Open, a przed tegoroczną edycją zmagań w Melbourne zaledwie trzy razy znalazł się w głównej drabince wielkoszlemowej rywalizacji i we wszystkich tych próbach przegrywał mecze otwarcia.

 

Mieszkający w Budapeszcie były lider światowego rankingu juniorów, mimo że był skazywany na porażkę w spotkaniu ze znacznie wyżej notowanym Federerem, zagrał bez kompleksów i pokazał się z dobrej strony przede wszystkim w drugim secie. Doświadczenie Szwajcara, który nie miał najlepszego dnia, przydało się m.in. w szóstym gemie pierwszej odsłony, gdy przegrywał przy własnym podaniu 0:40. Obronił jednak trzy "break pointy", a po trwającej kilka minut grze na przewagi uniknął straty podania. Po porażce w dwóch pierwszych partiach Węgier nieco osłabł z sił, a Helwet pewnie przypieczętował zwycięstwo.

 

"Uważam, że Marton zagrał bardzo dobrze. Nawierzchnia jest tutaj szybka, więc trzeba szybko dokonywać wyboru zagrania i wcielać to w życie dobrze. Radził sobie z tym bardzo dobrze. Dopiero po wygraniu dwóch setów i przełamaniu na początku trzeciego poczułem, że złapałem wiatr w żagle" - podsumował Federer, który po raz pierwszy w tej edycji Australian Open nie grał w sesji wieczornej.

 

Doświadczony tenisista po raz 14. awansował do ćwierćfinału tej imprezy (bierze w niej udział po raz 19. w karierze), czym poprawił należący do niego rekord. W czołowej "ósemce" Wielkiego Szlema znalazł się po raz 52. Pod tym względem także nie może się z nim równać żaden inny zawodnik. Jest on też najstarszym ćwierćfinalistą turnieju w Melbourne od 1977 roku, gdy do tego etapu dotarł reprezentant gospodarzy Ken Rosewall.

 

Szwajcar turniej w Melbourne wygrał pięć razy - w 2004, 2006, 2007, 2010 i 2017 roku.

 

Jego kolejnym rywalem będzie rozstawiony z "19" Tomas Berdych. Z Czechem zmierzył się dotychczas 25 razy, 19 tych spotkań zakończyło się jego zwycięstwem.