Jurecki i Lijewski wraz z trenerem Tałantem Dujszebajewem i prezesem Bertusem Servaasem w Dubaju promować będą mecz VIVE z FC Barceloną. Odbędzie się on 21 grudnia w Zjednoczonych Emiratach Arabskich w ramach 500 Super Final Handball. Będzie to pierwsze spotkanie w ramach kilkuletniego projektu, którego patronem jest Międzynarodowa Federacja Piłki Ręcznej (IHF).

Kielecka delegacja wyleciała do Dubaju w poniedziałek, wraca do kraju w środę, ale jest bardzo prawdopodobne, że gracze VIVE nie zdążą dotrzeć do Lubina przed początkiem meczu z miejscowym Zagłębiem. Stawia to mistrzów Polski w dosyć kłopotliwej sytuacji. Sześciu zawodników (Julen Aginagalde, Alex Dujshebaev, Marko Mamic, Manuel Strlek, Darko Djukic i Blaz Janc) występuje w reprezentacjach swoich krajów na mistrzostwach Europy w Chorwacji. Na dodatek kontuzjowany jest Mateusz Kus.

W tej sytuacji trener Tomasz Strząbała może mieć do dyspozycji na środowy mecz zaledwie ośmiu zawodników, w tym dwóch bramkarzy (Filip Ivic i Sławomir Szmal). „Jeżeli Michał i Krzysiek nie zdążą do nas dołączyć, to będziemy grali bardzo prosto. Mamy dwóch bramkarzy i sześciu zawodników w polu, czyli będziemy grali praktycznie bez możliwości dokonania żadnej zmiany. Myślę jednak, że nawet w ósemkę sobie poradzimy” – powiedział ze stoickim spokojem Strząbała.

Także sami szczypiorniści z tej niecodziennej sytuacji nie robią dramatu. „Będziemy grali bez prawego skrzydła. Mamy trzech zawodników na środku rozegrania i dwóch na lewym rozegraniu. Będziemy musieli tak rotować składem, aby dograć ten mecz bez kontuzji” – zaznaczył skrzydłowy VIVE Mateusz Jachlewski.

„Sytuacja faktycznie jest niecodzienna, ale nic na to nie poradzimy. Mimo wszystko nasz cel na to spotkanie się nie zmienia. Jedziemy rozegrać dobry mecz i pokonać rywala” – dodał rozgrywający mistrzów Polski Mariusz Jurkiewicz.

Środowe spotkanie Zagłębia Lubin z PGE VIVE Kielce rozpocznie się na Dolnym Śląsku o godzinie 18.30.