Roman Kołtoń: Jak pan ocenia losowanie? - zapytaliśmy selekcjonera reprezentacji Rosji, Stanisława Czerczesowa. 

 

Stanisław Czerczesow: Startuje zupełnie nowy turniej. Bez wątpienia byliśmy dziś świadkami historycznego wydarzenia w świecie piłki. Jaką grupę mam ocenić? Rosyjską, czy polską?

 

Najpierw rosyjską...

 

Znaleźliśmy się w niezwykle wyrównanej stawce. Szwecja i Turcja to nacje, które praktycznie zawsze są w stanie wystawić ciekawą drużynę narodową. W moim przekonaniu nasza grupa, spośród tych w drugiej dywizji, jest najtrudniejsza...

 

Najtrudniejsza?

 

Takie odnoszę wrażenie – a na pewno najbardziej wyrównana.

 

A jak pan ocenia naszą grupę, w której znalazły się zespoły Włoch i Portugalii?

 

Na pewno można się spodziewać bardzo interesujących meczów. Nie będzie żadnego meczu w tej rywalizacji, w którym nie musisz dać z siebie 110 procent. Sądzę, że rywalizacja w tym zestawieniu dla każdej reprezentacji będzie wyzwaniem. W ostatnich latach Adama Nawałka wykonał świetną robotę, dysponując ciekawymi piłkarzami – na czele z wielką gwiazdką, Robertem Lewandowskim. Jak my to mówimy – niech Portugalczycy i Włosi na mecze z wami ubiorą się ciepło...

 

Nasz selekcjoner ma na razie umowę tylko do finałów Mundialu, co oznacza, że nie jest mu łatwo wybiegać w przyszłość...

 

Jestem w takiej samej sytuacji – też ma umowę tylko do końca finałów mistrzostw świata. Jednak jesteśmy zawodowcami. W każdym momencie musimy myśleć, co jest najlepsze dla naszych reprezentacji. Wszystko inne przychodzi z czasem, o ile zgadzają się wyniki. Tak jest zresztą nie tylko w pracy z reprezentacją, ale i w pracy z klubami. Rozmawiałem wczoraj z Adamem Nawałką, wymieniliśmy uwagi także dziś – widzę, że jest mocno skoncentrowany na swoim zajęciu. Adam jest dobrej myśli i ja też sądzę, że Polska może odegrać dużo rolę w finałach Mundialu. Także kolejny sezon – już ten z Ligą Narodów – może być udany. Czy jednak ten następny sezon będzie z Adamem w reprezentacji Polski, czy ze mną w reprezentacji Rosji – na to pytanie odpowiedzi jeszcze nie ma. Trzeba poczekać na wyniki.

 

Odczuwa pan już gorączkę finałów Mundialu, czy na razie po prostu spokojnie pracuje?

 

W zasadzie to zawsze zachowuję spokój. Inaczej trudno pracować jako selekcjoner reprezentacji. Nie brakuje narad, nie brakuje różnych tematów – choćby związanych z koniecznością rozgrywania kolejnych meczów na nowych stadionach, które są otwierane z myślą o Mundialu. Nie ma jednak co poddawać się gorączce. Stres, czy panika to najgorsi doradcy. W naszym zawodzie potrzeba jest jasność umysłu, która pozwoli właściwie analizować sytuację. Tego oczekuje od nas drużyna.

 

Na koniec zapytam, czy śledzi pan wyniki Legii?

 

Jasne! Ostatnio byli w Ameryce, gdzie zaczęli przygotowania do wiosny. Rozmawiam z Adamem, moim tłumaczem. Od czasu do czasu wymieniam esemesy z Arkiem Malarzem. Dla mnie to oczywiste, żeby przyglądać się Legii. Ostatnie dwa sparingi nie były specjalnie udane, ale to dopiero początek przygotowań. W ogóle Legia w tym sezonie nie grała dobrze, ale i tak na koniec znalazła się na czele tabeli. I na koniec dodam – legionistą zostaje się na zawsze.