Peszko pozytywnie ocenia pomysł wprowadzenia nowych rozgrywek. - Dzięki nim mecze towarzyskie zyskają na znaczeniu, bo przemienią się w spotkania o stawkę, a sprawdzani zawodnicy będą mogli pokazać się w konfrontacji z klasowymi zespołami. Do tej pory kontrolne potyczki na pewno nie miały takiej rangi, a teraz czekają nas mini mistrzostwa Europy – zauważył.

Losowanie Ligi Narodów odbyło się w środę w Lozannie – biało-czerwoni znaleźli się w grupie z Portugalią oraz Włochami. Te rozgrywki podopieczni trenera Adama Nawałki zainaugurują 7 września od wyjazdowego meczu z Włochami. Następnie zagrają dwa spotkania u siebie – 11 października z Portugalią i trzy dni później z ekipą z Półwyspu Apenińskiego. W ostatniej konfrontacji Polacy zmierzą się 20 listopada z mistrzami Europy na ich terenie.

- Na pewno trafiliśmy do bardzo silnej grupy, ale jeśli znaleźliśmy się w Dywizji A, czyli w gronie 12 najlepszych drużyn, to należało się z tym liczyć. Te mecze, zarówno dla kibiców, dla selekcjonera i dla nas, zapowiadają się fantastycznie. Mamy rywali z najwyższej półki, zatem będzie to dla nas świetna okazja się do sprawdzenia się – przyznał.

Niespełna 33-letni pomocnik przekonuje, że w rywalizacji z Portugalią i Włochami Polacy nie tyle nie stoją na straconej pozycji, ile grać będą o zwycięstwo w grupie.

- Po ostatnich mistrzostwach Europy oraz eliminacjach do tamtej imprezy i mistrzostwach świata mamy przetarcie, znamy swoją wartość i wiemy, że możemy się mierzyć z każdym zespołem. Mamy oczywiście respekt przed przeciwnikami, ale o bojaźni nie ma mowy. Te drużyny nie robią na nas takiego wrażenia jak kiedyś. Dobrze pamiętam czasy, że kiedy trafilibyśmy w grupie na takich rywali jak teraz, uznalibyśmy, że nie mamy szans na awans. A obecnie nie tylko będziemy chcieli uniknąć degradacji z Dywizji A, ale mamy także apetyt na zajęcie pierwszego miejsca – podsumował Peszko.