Piłka ręczna

Faworyt nie zagra w finale! Perfekcyjna...

Szwecja zaczęła chorwacki turniej od porażki z Islandią. Mecz, w którym sama mogła zapewnić sobie awans do półfinału przegrała z Norwegią. O tym, że znalazła się w najlepszej czwórce zdecydował szczęśliwy dla niej układ innych wyników. Duńczycy dla odmiany przez mistrzostwa Europy szli jak burza.

Potknęli się raz, kiedy na kosmiczny zupełnie poziom wzniósł się bramkarz reprezentacji Czech Martin Galia. Poza tym, mistrzowie olimpijscy wygrywali z każdym; także z najsilniejszymi rywalami, jak Hiszpania i Niemcy.

Nic dziwnego, że w dominującej opinii to Duńczycy byli faworytami piątkowego półfinału. Szybko okazało się jednak, że domniemaną wyższość trudno będzie udowodnić na parkiecie Areny Zagreb. Znakomicie dysponowani byli szwedzcy rozgrywający Jim Gottfriddson i Mattias Zachrisson i to w dużej mierze dzięki nim do przerwy prowadzili Szwedzi.

Początek drugiej połowy również należał do Szwedów, którzy powiększyli przewagę do pięciu bramek. Sygnał do odrabiania strat dał wówczas Rasmus Lauge Schmidt. Duński rozgrywający rzucał niemal bezbłędnie i na dwanaście minut przed końcem przewaga Szwedów stopniała do zaledwie jednej bramki (22:21).

Wydawało się wówczas, że lada moment faworyt obejmie prowadzenie i rozstrzygnie mecz na swoją korzyść. Podopiecznych Kristjana Andressona uratował jednak Andreas Palicka. Doświadczony bramkarz kilkoma kapitalnymi interwencjami sprawił, że Szwedzi odparli szarżę rywali. Na dwie minuty przed końcem Szwecja prowadziła różnicą trzech bramek. Minutę przed końcem - dwóch. A kiedy od ostatniej syreny dzieliło Szwedów ledwie dwadzieścia sekund - a na dodatek mieli piłkę - można było w ciemno obstawiać, że takiej szansy już rąk nie wypuszczą. A jednak...

Ostatnia akcja drugiej połowy przejdzie do historii mistrzostw Europy. Na kilka sekund przed końcem wyprowadzony na pozycję sam na sam z bramkarzem Jerry Tollbring oddaje rzut; piłka trafia w słupek i opuszcza boisko; rusza za nią co sił w nogach Jannick Green, ale nie miałby szans jej dopaść, gdyby nie niespodziewana pomoc... chłopców od wycierania parkietu; jeden z nich poderwał się z krzesełka ustawionego obok boiska i podał piłkę duńskiemu bramkarzowi; Green natychmiast podał do stojącego na środku boiska Mikkela Hansena; lider Duńczyków wypatrzył na prawym skrzydle Lasse Svana, a ten pokonał Palickę; piłka wpadła do siatki równo z końcową syreną!

Potrzebna była dogrywka. Teoretycznie powinna toczyć się pod dyktando Duńczyków, którzy byli w euforii po wyrównującej bramce. Szwedzi jednak dowiedli niebywałego hartu ducha. Błyskawicznie otrząsnęli się z szoku, przestali roztrząsać feralną akcję io zabrali się do pracy. Znów trafiali Gottfriddson i Zachrisson i to Szwecja była w dogrywce zawsze o krok przed Duńczykami. O krok - nie więcej - bo z kolei dla Duńczyków bramki zdobywali Hansen i Lauge Schmidt. Ostatecznie o jedną więcej udało się rzucić Szwedom, którzy po heroicznym boju pokonali faworyzowaną Danię 35:34 i w niedzielę zagrają w finale z Hiszpanią. W meczu o trzecie miejsce dojdzie z kolei do powtórki z ostatniego finału olimpijskiego: Dania zmierzy się z Francją.

ME 2018 Chorwacja
półfinał

Szwecja - Dania 35:34 (28:28, 16:14)

 

SWE: Palicka, Appelgren - Zachrisson 8, Ekberg 7, Gottfridsson 7, Arnesson 6, Wanne 3, Henningsson 2, Darj, Tollbring, Ostlund 1, Nielsen 1, Pettersson, Nilsson.

DEN: N. Landin, Green - Hansen 12, Lauge Schmidt 11, Svan 5, Olsen 3, Zachariassen 2, Mensah Larsen 1, M. Landin, Mortensen, R. Toft Hansen, H. Toft Hansen, Damgaard, Balling.

Hala: Arena Zagreb. Sędziowie: L. Geipel oraz M. Helbig (Niemcy).