Grzegorz Michalewski: Operacja pt. "Futsalowe mistrzostwa Europy 2018" wkroczyła w decydującą fazę. Na co tak naprawdę stać reprezentację Polski na tym turnieju?

Michał Kubik: Myślę, że jest jeszcze dużo niewiadomych. Dla nas będzie to tak naprawdę turniej debiutancki, gdyż do tej pory uczestniczyliśmy głównie w eliminacjach. Ostatni awans na imprezę tego kalibru został wywalczony w 2001 roku, a przez te paręnaście lat futsal bardzo się zmienił. Brak doświadczenia i niedoskonałości techniczne będziemy tak naprawdę musieli nadrabiać walecznością i niestandardowymi pomysłami.

Podczas pierwszego turnieju eliminacyjnego w Elblągu graliście z Hiszpanami i nie byliście faworytami, a mimo to wywalczyliście remis. W dwumeczu z Węgrami również byliście skazywani na pożarcie, a jednak udało wam się wyeliminować Madziarów, i to w dodatku w pięknym stylu. Czy twoim zdaniem uda się powtórzyć te wyczyny w trakcie słoweńskiej imprezy?

Każdy z nas jest nastawiony optymistycznie. Trzeba pamiętać, że w ostatnich eliminacjach do mistrzostw świata również wyszliśmy z grupy i dopiero w barażu odpadliśmy po dwumeczu z Kazachami (1:1, 0:7). Wówczas w pierwszym spotkaniu zaprezentowaliśmy się naprawdę dobrze, a o tym drugim trzeba jak najszybciej zapomnieć. Nastawienie jest pozytywne, choć na pewno przed pierwszym gwizdkiem pojawi się stres. Nie mamy jednak nic do stracenia.

Na papierze Rosja i Kazachstan są poza waszym zasięgiem. Co musicie dołożyć od siebie, aby nawiązać z nimi równorzędną walkę?

Przede wszystkim nie możemy patrzeć w tym kierunku, że są to najlepsi zawodnicy na świecie, bo jeśli założymy, że nie mamy z nimi szans, to przegramy już na starcie. Musimy traktować ich jak normalnych przeciwników, gdyż w przeszłości wiele razy graliśmy z faworytami i prezentowaliśmy się dobrze. Przy łucie szczęście z każdym można wygrać i jeśli złoży się wiele czynników, to będziemy mieli szanse na wyjście z grupy.

Polacy i Francuzi są określani mianem "Kopciuszków" mistrzostw Europy. Czy twoim zdaniem jesteśmy w stanie wyjść z grupy śmierci?

Myślę, że każdy ma szansę na wyjście z grupy, bo każdy zaczyna od zera. Musimy wyjść z podniesioną głową i uwierzyć w swoje umiejętności, bo tak naprawdę wielu z nas je ma, tylko być może nie każdy jeszcze o tym wie.

Cała rozmowa z Michałem Kubikiem w załączonym materiale wideo.