Po trzech kolejkach siatkarskiej Ligi Mistrzów ZAKSA pozostawała bez porażki i zajmowała pierwszą pozycję w tabeli grupy E. Noliko Maaseik nie należy do europejskiej czołówki, więc starcie z Belgami miało być dla kędzierzynian jedynie kolejnym krokiem w zwycięskim marszu. Zadanie okazało się jednak trudniejsze, niż się spodziewano.

Pierwszy punkt po ataku z krótkiej ze środka zdobył Dane Mijatovic. Tym samym chcieli odpowiedzieć siatkarze ZAKSY, lecz Mateusz Bieniek posłał piłkę na aut. Gospodarze podeszli do meczu na tyle ambitnie, że żadna piłka nie wpadała bezośrednio w ich boisko. Dodatkowo dużo błędów popełniali podopieczni trenera Andrei Gardiniego. Przy stanie 14:12 dla Noliko po bloku na Rafale Buszku trener ZAKSY poprosił o czas. Niewiele to jednak dało, bowiem siatkarze z Belgii odskoczyli na pięć punktów. Polska drużyna zdołała odrobić straty, lecz w końcówce przegrała po autowym ataku Maurice Torresa.

Od początku do końca drugiej odsłony trwała walka punkt za punkt. Kędzierzynianie nie mogli znaleźć recepty na zatrzymanie niezwykle skocznego atakującego belgijskiej drużyny Jolana Coxa. Niezwykle ciekawa była faza końcowa tej partii. Mistrzowie Polski wygrali ją na przewagi 26:24. Podobnie przebiegał set trzeci. Belgowie po piętnastym punkcie zaczęli budować przewagę i nie oddali jej już do końca, a to dało im prowadzenie w całym meczu 2:1.

W czwartej partii trener Gardini stracił cierpliwość do atakującego Torresa, który raził nieskutecznością. Włoch zdecydował się na zmianę i desygnował do gry doświadczonego Sławomira Jungiewicza. Polak radził sobie dobrze, ale nie wpłynęło to wyraźnie na obraz gry. Nadal oba zespoły walczyły cios za cios. Pod koniec seta kluczowa okazała się trudna zagrywka kędzierzynian. To właśnie ten element przesądził, że doprowadzili do tie-breaka, który jednak nie zaczął się dla nich najlepiej. Przy zmianie stron Belgowie prowadzili aż 8:4! Siatkarzom ZAKSY udało się złapać kontakt punktowy, lecz za moment znowu dali rywalom odskoczyć. Najjaśniejszą postacią mistrza Polski od samego początku zdecydowanie był Sam Deroo. Po drugiej stronie siatki takim zawodnikiem był Cox. Rozgrywający zorganizowali obu graczom prawdziwy pojedynek kreując ich na zawodników numer jeden w ataku. Całą batalię rozstrzygnął Timo Tammemaa zagrywając w sam narożnik boiska ZAKSY.

To pierwsza porażka kędzierzynian w fazie grupowej Ligi Mistrzów, lecz trzecia kolejna patrząc na wszystkie rozgrywki, w których rywalizują. Może to wskazywać, że mistrzowie Polski popadli w lekki kryzys. Czas na odbudowanie formy mają do 14 lutego, kiedy to staną do rewanżowego starcia z włoskim Diatec Trentino.

Noliko Maaseik - ZAKSA Kędzierzyn-Koźle : (26:24, 24:26,25:20, 22:25, 17:15)

 

Noliko: Jay Blankenau, Jelte Maan, Dane Mijatović, Jolan Cox, Nicolas Bruno, Timo Tammemaa, Just Dronkers (libero) oraz sebastian Gevert, Michiel Ahyi, Kamil Rychlicki

 

ZAKSA: Benjamin Toniutti, Rafał Buszek, Łukasz Wiśniewski, Maurice Torres, Sam Deroo, Mateusz Bieniek, Paweł Zatorski (libero) oraz Sławomir Jungiewicz, Rafał Szymura, Rafał Rejno, Kamil Semeniuk