Żużel

Gollob w drodze do Chin. Lekarze ze wschodu...

Żużlowiec przebywa w klinice w Nannig od tygodnia. Z Polski wyleciał 22 stycznia. Jak przekazali we wtorek towarzysze jego podróży do Azji, ta była dla sportowca wyczerpująca z racji pozycji siedzącej w samolocie, ale Gollob zacisnął zęby i na nic się nie skarżył. Wyjazd umożliwiły kontakty partnerskie Grudziądza z tym azjatyckim miastem. Lekarze ze Wschodu mają pomóc sportowcowi zwalczyć m.in. bóle spastyczne oraz neuropatyczne.

 

"Dziś przed południem rozmawialiśmy z Tomkiem przez internet. Powiedział, że bardzo dobrze się czuje i będzie walczył. Wierzy w tę medycynę, a jego bezpośrednim opiekunem jest lekarz Wei Lifu, który był kiedyś nawet konsultantem krajowym ds. akupunktury. Ten człowiek ma pięćdziesięcioletnie doświadczenie" - podkreślił wiceprezydent Grudziądz Marek Sikora, który był z Gollobem przez tydzień w Chinach.

 

Ordynator neurochirurgii grudziądzkiego szpitala Adam Zaborowski, który również był w Nanning wskazał, że Chińczycy mają świadomość tego, z jak poważnym urazem zmaga się Gollob i mieli ją również przed jego wylotem do Chin.

 

"Oni jednak uważają, że w najbliższych tygodniach można liczyć na małą poprawę stanu sportowca. Ustalono, że Gollob będzie poddawany głównie zabiegom akupunktury, moksy, chińskiego masażu leczniczego, jak również będą mu robione iniekcje leków na bazie chińskich ziół. Zabiegi są rozpisane co do godziny, ale uprzedzano nas, że efekty nie będą natychmiastowe. Akupunktura i inne działania, którym poddawany jest pacjent są uzupełniającymi, wspomagającymi zasadnicze leczenie. Liczymy zwłaszcza na to, że zabiegi w Azji pozwolą na wyciszenie bólu" - podkreślił Zaborowski.

 

W rozmowie z PAP specjalista z Grudziądza dodał, że nastawienie sportowca do chińskiej medycyny poprawiało się z dnia na dzień.

 

"Wierzy, że to mu pomoże. Zachodnie metody leczenia były już wykorzystywane i są wykorzystywane nadal, ale nie doprowadziły do ustania bólów neuropatycznych, pomimo bardzo silnych leków. Gollob podchodzi do wyjazdu do Azji z umiarkowanym optymizmem, możliwe, że nawet większym od naszego. Chińczycy liczą, że po kilku miesiącach będzie możliwe odtworzenie połączeń nerwowych, która mogą być początkiem drogi w stronę poruszania nogami" - stwierdził Zaborowski.

 

Wyjaśnił, że bóle neuropatyczne są niezależne od pory dnia czy nocy, jak również aktywności podejmowanej przez sportowca w trakcie rehabilitacji czy codziennego życia. Bóle spastyczne powodują natomiast skurcze, napięcie w nogach.

 

"To jest dolegliwość towarzysząca jego schorzeniu. Gollob jest dużym twardzielem, że to wytrzymuje" - ocenił Zaborowski.

 

Prezydent Grudziądza podkreślił, że strona chińska pokrywa wszystkie koszty pobytu polskiego sportowca u siebie, a także jego opiekunki oraz tłumacza. Ze środków fundacji Polskiego Związku Motorowego został sfinansowany przelot Golloba. Malinowski dodał, że miasto cały czas traktuje Golloba jako zawodnika miejscowego klubu, pomimo faktu, że po wypadku nie ma on podpisanego kontraktu na kolejne lata.

 

Zbigniew Fiałkowski, jeden z pomysłodawców leczenia Golloba w Chinach, jego przyjaciel i wiceprzewodniczący Głównej Komisji Sportu Żużlowego dodał, że we wtorkowej rozmowie z Gollobem dominowały tematy prywatne. Sportowiec chwalił chińskie jedzenie, wyrażał zadowolenie z opieki na miejscu, a także przekonywał, że za jego sprawą Chińczycy zaczęli interesować się żużlem.

 

46-letni Gollob, indywidualny mistrz świata w jeździe na żużlu z 2010 roku, 23 kwietnia 2017 roku miał wystartować w motocrossowych mistrzostwach strefy północnej w Chełmnie. Podczas treningu przed zawodami uległ jednak poważnemu wypadkowi.

 

Jak wykazały badania, doznał urazu kręgosłupa w odcinku piersiowym, doszło też do złamania siódmego kręgu piersiowego i przemieszczenia między szóstym a siódmym kręgiem oraz do uszkodzenia rdzenia kręgowego. Miał również stłuczone oba płuca. Przeszedł długą operację i był przez lekarzy utrzymywany w stanie śpiączki farmakologicznej. Po kilku dniach został z niej wybudzony. Od 2 maja znajdował się na oddziale neurochirurgii 10 Wojskowego Szpitala Klinicznego w Bydgoszczy pod opieką prof. Marka Harata, a 22 maja został przeniesiony do kliniki rehabilitacji. Pod koniec listopada po 7 miesiącach rehabilitacji opuścił klinikę. Gollob ma głęboki niedowład nóg. Korzysta z wózka inwalidzkiego, z którego samodzielnie przemieszcza się na łóżko.

 

Jak sam podkreślał, jednym z największych problemów w dalszej rehabilitacji są bóle spastyczne, które określał jako tak silne, że nie da się ich opisać. Sportowiec w Bydgoszczy nadal przechodził rehabilitację, na którą dojeżdżał z domu, a teraz zdecydował się na skorzystanie z pomocy zagranicznego ośrodka medycznego.