Od promocji Zagłębia Sosnowiec do I Ligi latem 2015 roku klub był liderem tych rozgrywek, grał w półfinale Pucharu Polski eliminując po drodze Górnika Zabrze i Cracovię oraz dwukrotnie liczył się w walce o awans. Ale też zasłynął z konfliktu Sebastiana Dudka z trenerem Piotrem Mandryszem, a szkoleniowców – mimo niezłych wyników – na dystansie dwóch i pół roku zmieniał aż sześciokrotnie. Wygląda na to, że teraz przy Kresowej jest spokojniej i stabilniej. A trener Dariusz Dudek, który przejął zespół jesienią, może z nadzieją szykować się do rundy wiosennej.

 

Bożydar Iwanow: Jak okres świąteczno-noworoczny spędził najlepiej ubrany trener Nice I Ligi? (śmiech)


Dariusz Dudek: Dziękuję bardzo za komplement (śmiech)! I za troskę o mnie! Czas świąteczno-noworoczny spędziłem wspaniale, ponieważ mogłem przez ten okres być z moimi najbliższymi osobami, czyli z dziećmi Dawidem i Szymonem, oraz żoną Anetą. Osobiście uwielbiam te święta i bardzo je celebruję, dlatego też był to czas spokoju i przemyśleń. Nie tylko prywatnych, ale również zawodowych. Życie osobiste jest już poukładane, pozostało jeszcze tylko poukładać Zagłębie Sosnowiec, aby móc się cieszyć w jak najbliższej przyszłości z awansu do Ekstraklasy.

 

Bo jest to klub z tradycjami, ambicjami oraz kierunkiem obranym przez włodarzy miasta na rozwój nie tylko piłkarski ale również infrastrukturalny. Już posiadamy wspaniałą bazę - jeżeli chodzi o zaplecze treningowe - mamy trzy płyty z naturalną nawierzchnią oraz boisko do treningu ze sztuczną murawą. Prezydent miasta Arkadiusz Chęciński ma już plany i projekty, aby powstał tu jeszcze kompleks nowego stadionu w połączeniu z halą i sztucznym lodowiskiem. Awans niewątpliwie mógłby jeszcze tylko przyśpieszyć te plany.

Nie wiem, czy wiesz, ale właśnie nałożyłeś na siebie presję.

 

Zdaję sobie z tego sprawę. Ciąży ona na mnie i prezesie Marcinie Jaroszewskim. To ogromna odpowiedzialność ale my to lubimy. I jesteśmy na to przygotowani. Jestem przekonany, że praca, którą wykonujemy wszyscy w klubie wspólnie sama się obroni.


A wracając do ubrań: na „sale'ach” jakichś byleś czy zostawiasz czas na zakupy podczas zgrupowania w Hiszpanii?

Nie jestem fanem zakupów. Jeżeli już muszę je zrobić, to proszę o to moją żonę. Ona ma dobry gust i potrafi mi doradzić, co kupić. Zresztą obydwoje wolimy iść do kina lub teatru niż chodzić po sklepach. Natomiast w Hiszpanii czeka nas okres ciężkiej pracy w lepszym klimacie, a nie wakacje. Poza tym Alicante nie jest miejscem idealnym na zakupy. Jeżeli miałbym już wybierać, to lot byłby w kierunku Madrytu.

Macie siedem punktów straty do drugiego miejsca, dającego awans. To dużo czy mało?

To zależy. Jedni powiedzą, że to mało, drudzy że to dużo. Ja natomiast staram się patrzeć na to inaczej. Analizując ostatni sezon i np. pozycję Górnika Zabrze, jesteśmy na dobrej drodze aby zrobić awans. Ale zdaję sobie sprawę z tego, jak dużo szczęścia miał ten klub, aby być w tym miejscu, w którym znajduje się teraz. Pamiętam jak zakończył się poprzedni sezon, mocno stąpam po ziemi i wiem dlaczego, chociażby, dostałem pracę w Zagłębiu. Realizuję swój plan krok po kroku.


Czyli podpisujesz się pod stwierdzeniem, że powinniście w tym roku awansować? Nie lepiej zbudować coś w tym sezonie i będąc w pełni przygotowanym na Ekstraklasę powalczyć o nią w następnym?

Zdecydowanie wolałbym wejść za rok i być przygotowanym na tę Ekstraklasę, niż nieprzygotowanym po roku z niej spaść. Nice 1. Liga w tym roku jest szczególna, bo nie ma w niej zespołów które są średnie, teraz gra się tutaj tylko o awans albo o spadek. Przykładem mogą być Drutex Bytovia czy Podbeskidzie, które jest na miejscu dwunastym. A też bardzo często słychać głosy o tym, że w Bielsku-Białej jeszcze w tym roku chcą zrobić awans. To pokazuje jak wyrównana jest ta liga i że nikt do końca nie może być pewny swego. Dlatego też trzeba w spokoju robić swoje i czekać na efekty.

Jesteś zadowolony z dotychczasowych ruchów kadrowych?


Transfery, te dotychczasowe, wyglądają dobrze. Przyjście Bartłomieja Babiarza (powrót z Grecji do Polski, przyp. BI), Tymoteusza Puchacza (wypożyczenie z Lecha Poznań, przyp. BI) plus powrót po kontuzji Martina Pribuli sprawiają, że Sosnowiec będzie mocniejszy niz jesienią.
Jeżeli chodzi o kadrę Zagłębia i nowe transfery to podpisuję się pod nimi i biorę za nie pełną odpowiedzialność, bo są to zawodnicy, których chciałem. Należałoby jeszcze uzupełnić je o nazwisko Callum Rzonca (Anglik, z szósto-ligowego North Ferriby przyp. BI)  bo on również dołączył do nas. Myślę, że będziemy mieli z niego pożytek.

 

W ostatnich latach w Zagłębiu Sosnowiec w tych okienkach transferowych było bardzo dużo zmian, łącznie z trenerskimi. Ja chciałem większej stabilizacji i połączenia pierwszego zespołu z wychowankami naszego klubu. Zdaję sobie równocześnie sprawę z tego, że wymagania naszych kibiców są bardzo wysokie i że oczekują oni ode mnie tylko awansu. Na eksperymenty przecież nie ma czasu, natomiast zrobię wszystko aby to połączyć, zresztą po kilku sparingach widać że tacy zawodnicy jak Mularczyk, Kieca, Krzykowski, Janosz czy strzelec dwóch bramek w ostatnim sparingu z Podbeskidziem Kumor mogą decydować o losach naszego klubu.

Nie martwi cię nie za wysoka  frekwencja na Ludowym?

Mamy wspaniałych kibiców. Są z nami na dobre i na złe, jeżdżą za nami po całej Polsce, dopingują nas, za co jestem im wdzięczny, bo to przecież dla nich w większej mierze gramy. Natomiast problem frekwencji na naszym stadionie, to nie tylko nasz problem, ale większości klubów. Nawet, a może przede wszystkim tych z Ekstraklasy.


Aby mieć taką publiczność jak chociażby na stadionach w Anglii czy Niemczech potrzebne są dobre warunki do oglądania meczów i u nas ten problem jest. Kibic musi mieć komfort oglądania, odpowiednio dobrane ceny biletów, atrakcją nie może być sam mecz... No i na ostatnim miejscu poziom gry musi być zadawalający, ale to już należy do mnie. Na to wszystko potrzeba czasu, ale głęboko w to wierzę, że uda nam się to wszystko osiągnąć już w niedalekiej przyszłości.

Piłkarzem byłeś gorszym od brata Jurka ale trenerem jesteś lepszym. Śledzi on mecze twoich drużyn?

Jurek jest wspaniałym człowiekiem i moim największym przyjacielem! Zna się na piłce jak mało kto, bo przecież grał z najlepszymi piłkarzami na świecie i ma ogromne doświadczenie. Tak więc to naturalne, że teraz jest moim „drugim trenerem”.  często rozmawiamy o piłce i o Zagłębiu co jest naturalne, śledzi mecze mojej drużyny a czasami jak znajdzie chwilkę wolnego, to i nawet na Ludowym mnie odwiedza, tak jak to było w czasie meczu z Ruchem Chorzów, w którym wygraliśmy 2:1!