Francuski gigant został inaugurowany dokładnie 28 stycznia meczem, w którym Francja pokonała Hiszpanię 1 :0. Autorem pierwszej bramki był nie kto inny, jak ulubieniec francuskich kibiców,  Zinedine Zidane. Wiadomo jak ta emblematyczna arena była szczęśliwa dla Francji, bo to właśnie tutaj sześć miesięcy później (12 lipca)  Trójkolorowi zdobyli tytuł mistrza świata.

Na pewno w lipcu przyjdzie czas na uczczenie tego wyczynu, jak i największego, mogącego pomieścić ponad 80 000 widzów, obiektu. Stade de France to duże przesiębiorstwo, które zatrudnia etatowo ponad  100 osób. Może zabrzmi to paradoksalnie, ale stadion ten to również duża dziura finansowa. Zarządzany jest przez prywatne konsorcjum, które rzez 20 lat zorganzowało na nim około 450 imprez sciągając na widownię ponad 35 milionów widzów.

Organizowano tu mistrzostwa świata w piłce nożnej, Euro 2016, mistrzostwa świata w lekkoatletyce, mityngi Diamentowej Ligi i dziesiątki koncertów przyciągających tłumy. Do 2013 roku państwo, czyli podatnicy, dopłacało corocznie 17 milionów euro. Ale koszty eksploatacji były tak duże, że nawet z tym wsparciem nie można było zbilansować dochodów i wydatków.

Głównym problemem to brak klubu rezydenta, jakoś nie udało się przyciągnąć PSG, które preferuje swój ogródek na Parc des Princes. A nie ma w Paryżu klubu o takim potencjale sportowym, który mógłby przyciągnąć dużą frekwencję na SDF. Wielokrotnie była propozycja, żeby do Stade de France dodać nazwę jakiejś wielkiej firmy, co by gwarantowało dopływ około 10 milionów euro rocznie. Francuzi są jednak dumni z nazwy obiektu, którą wybrano w drodze referendum.

Jednak ostatni rok (2017) wreszcie zaczął przynosić niemałe zyski. Przy 60 milionach euro obrotów, w kasie konsorcjum zostało netto ponad 3 miliony. Na różnych imprezach zjawiło się aż 1,5 miliona widzów. Na pewno reprezentacje Francji w piłce nożnej i rugby powinny zdecydowanie polepszyć ten bilans, pod warunkiem, że rugbyści dorównają poziomem piłkarzom.

Będą mieli ku temu okazję, bo w 2023 roku Francja będzie organizatorem Pucharu Świata w rugby. To gwarantowany napływ setek tysięcy kibiców z całego świata. Rok później Paryż będzie organizatorem igrzysk olimpijskich. Te dwa wydarzenia na pewno będą jeszcze bardziej dochodowe. Co do igrzysk to planowana jest przebudowa SDF, państwo ma zamiar  ,,wpompować’’ w ten cel około 80 milionów euro.

Pytanie jakie często się słyszy to : co dalej ze stadionem po 2025 roku, kiedy wygaśnie umowa między konsorcjum a państwem. To na razie sprawa odległa, którą mało kto nad Sekwaną się przejmuje.