Gortat na parkiecie przebywał 26 minut i trafił pięć z ośmiu rzutów z gry. Miał także siedem zbiórek, trzy asysty i jedną stratę. Popełnił jeden faul.

 

To był trzeci kolejny mecz, w którym "Czarodzieje" musieli sobie radzić bez kontuzjowanego lidera Johna Walla i jednocześnie odnieśli trzecie zwycięstwo z rzędu. Wygraną zawdzięczają przede wszystkim Bradley'owi Bealowi. W czwartej kwarcie zdobył 27 z uzyskanych w całym spotkaniu 29 punktów. - Johna nie będzie z nami jeszcze jakiś czas, więc każdy z nas musi dawać z siebie nieco więcej niż wcześniej - podkreślił Beal.

 

Aż ośmiu zawodników Wizards zdobyło co najmniej dziesięć punktów. Wśród pokonanych prym wiedli Kyle Lowry - 29 pkt i DeMar DeRozan - 23 pkt.

 

Drużyna Gortata ma taki sam bilans co zajmujący czwarte miejsce Miami Heat i tylko o jedno zwycięstwo mniej od sklasyfikowanych na trzeciej pozycji Cleveland Cavaliers. Kolejny mecz Wizards rozegrają w sobotę, na wyjeździe z Orlando Magic (15-35).

 

W zestawieniu prowadzi Boston Celtics (37-15), przed Raptors (34-16). Lider minionej nocy nie grał. Odpoczywali także najlepsi na Zachodzie koszykarze Golden State Warriors (40-11).