"Ponieważ LeBron ma szacunek dla Warriors, wysłucha oferty klubu" - pisze dziennikarz ESPN, powołując się na "ligowe źródła". Po trwającym obecnie sezonie spodziewane jest, że 33-letni James, mający już za sobą piętnaście lat gry w National Basketball Association, zrezygnuje z przyjęcia przysługującej mu opcji pozostania w Claveland za 35,6 mln dolarów i – jeśli nie będzie widział przyszłości w Cavaliers – zagra w innym klubie. Jako pierwsi zareagowali sami koszykarze Warriors: - Bzdura. Ta historyjka nawet w przybliżeniu nie jest prawdziwa. Niestety tak to teraz wygląda - wszystko jest na temat biznesu, a nie prawdziwej gry. Wszystko można pisać. To ma coraz mniej wspólnego z pisaniem o koszykówce - powiedział Kevin Durant. - Pytajcie mnie tylko o koszykówkę, nie o plotki - dodał.

 

Podobnie zareagował generalny manager Warriors Bob Myers, odpowiadając na pytania dotyczące LeBrona... zanim dziennikarze zdążyli je zadać. - Ja wiem, że musicie zadać to pytanie, ale ja nie mogę wypowiadać się na temat graczy innych klubów. Po pierwsze, jest to zabranione (przez NBA), a po drugie i tak bym tego nie zrobił - powiedział.

 

W obecnym układzie finansowym ligi, nikt nie może zapłacić LeBronowi więcej niż Cavaliers. Gdyby zgodził się na maksymalny kontrakt, zarobiłby w ciągu pięciu lat ćwierć MILIARDA dolarów. Trzykrotny mistrz NBA, czterokrotny Najbardziej Wartościowy Gracz NBA (MVP) już dawno zarobił grając w koszykówkę olbrzymie pieniądze, ale stwierdzenie, że "na kasie mu nie zależy", byłoby naiwne.

 

Reakcja samego LeBrona na sensacje ESPN była krótka i mocna. - Moja pierwsza reakcja to był śmiech. To nonsens, próba zdyskredytowania wszystkiego, co chcę zrobić (w Cleveland). Gram tutaj, mieszkam tutaj. Jeśli nie słyszycie czegoś prosto z moich ust, to nieprawda. Nigdy nie powiedziałem, że chcę rozmawiać z Warriors. Nigdy. Do końca sezonu nie zadawajcie na ten temat żadnych pytań, bo nie ma oczym gadać – powiedział LeBron. Dalszy ciąg nastąpi w lecie.