Przez większą część meczu przewaga lidera na murawie była wręcz przygniatająca. Podopieczni Josepa Guardioli już w 22. minucie wyszli na prowadzenie po tym, jak Danilo kapitalnie przymierzył z dystansu, nie dając żadnych szans Nickowi Pope'owi. Jeszcze do przerwy City mogło podwyższyć wynik, ale goście razili nieskutecznością pod bramką Burnley.

W drugiej połowie gospodarze wreszcie zaczęli budzić się z zimowego snu, ale także nie potrafili trafić do siatki. Najlepszą okazję miał sprowadzony w zimowym okienku transferowym Aaron Lennon, który został jednak powstrzymany przez Edersona. W 72. minucie prowadzenie gości na 2:0 mógł podwyższyć Sterling, ale mając 4 metry przed sobą pustą bramkę... strzelił minimalnie obok słupka.

Piłkarze Burnley poczuli, że nie wszystko jest stracone... i wykorzystali moment dekoncentracji obrony City. Dośrodkowanie z prawej strony na gola zamienił Johann Gudmundsson, który po rękach bramkarza gości wbił futbolówkę do bramki. Mimo usilnych prób gracze z Manchesteru nie strzelili już drugiego gola i musieli zadowolić się trzecim remisem w sezonie. Nie zmienia to faktu, że są pierwsi w tabeli z ogromną, 16-punktową przewagą nad drugim Manchesterem United.

Burnley FC - Manchester City 1:1 (0:1)
Bramki: Gudmundsson (82') - Danilo (22')

Burnley: Pope - Bardsley (46' Lowton), Long, Mee, Taylor - Lennon, Cork, Hendrick, Gudmundsson, Barnes - Vokes.
City: Ederson - Walker, Kompany, Otamendi, Danilo - De Bruyne, Fernandinho, Gundogan - B. Silva, Aguero, Sterling (74' B. Diaz).