Polscy pięściarze sfrustrowani obecną sytuacją na polskim "podwórku" coraz częściej otwarcie mówią o przenosinach do MMA. Artur Szpilka, Mateusz Masternak czy Krzysztof Zimnoch to jedne z najgłośniejszych nazwisk należących do grupy wspomnianych zawodników. Jakie są motywy próby takich przemian?

- Przede wszystkim chodzi o zarobienie dobrych pieniędzy. Nie widzę innych powodów, a takie postępowanie można ocenić tylko w kategoriach cyrku - powiedział bez zastanowiena Łapin.

MMA i boks należą do sportów walki, ale zasady obowiązujące w obu dyscyplinach znacznie się różnią. W pięściarstwie wykorzystuje się tylko ręce, a we wszychstylowej walce wręcz wachlarz możliwych technik jest bogatszy. Czy bokserzy mają szansę w rywalizacji z zawodnikami MMA?

- To są inne sporty. Zawodnik z MMA nie ma szans z pięściarzem i na odwrót. Małe rękawice czy parter robią sporą różnice. Nie da się tego oszukać. Można spróbować w ten sam sposób skonfrontować piłkarzy ręcznych, piłkarzy wodnych, koszykarzy oraz siatkarzy i wyłonić najlepszych w każdej z dyscyplin. Rezultat jest pewny - ocenił szkoleniowiec.

W sierpniu ubiegłego roku doszło do najgłośniejszego pojedynku pięściarza z zawodnikiem MMA. Niepokonany Floyd Mayweather zmierzył się w ringu bokserskim z popularnym Conorem McGregorem. Amerykanin przed czasem pokonał Irlandczyka.

- Zawodnicy skorzystali ze swojej medialności i najłatwiej konfrontuje się wypromowane już nazwiska. Najlepszym tego przykładem jest walka McGregora z Mayweatherem. Chłopcy wykorzystali swoją medialność, nieźle zarobili, a dodatkowo dobrze się bawili - zauważył Łapin.