W Soczi obaj pięściarze walczyli nie tylko o unifikację tytułów mistrzowskich, ale także o awans do finału turnieju WBSS, w którym czekał już Oleksandr Usyk (14-0, 11 KO) . Do ósmej rundy - jak też pokazały karty punktowe - pojedynek był niezwykle wyrównany, lecz wtedy Rosjanin podkręcił tempo. To właśnie on lepiej zniósł trudy walki i w dwunastej rundzie trzy razy posłał rywala na deski. Sędzia na kilka sekund przed końcem musiał wkroczyć do akcji.

Gassijew zameldował się w finale, a Dorticos na konferencji prasowej nie krył łez wruszenia. Przyznał też, że jest załamany, gdyż zawiódł wiele osób. Z tym zdaniem nie zgodził się m.in. sam rywal. - Myślę, że jego fani są z niego dumni. To była ciężka walka. Zwyciężyłem, ale pojedynek mógł pójść w drugą stronę. On wróci silniejszy - powiedział.

Nie skończyło się jednak na słowach, gdyż Gassijew odwiedził Dorticosa w szatni i... oddał mu wywalczony wcześniej pas WBA! Kubańczyk początkowo nie chciał się zgodzić, ale po chwili przyjął ten podarunek.