Bellew wpadł na pomysł zmierzenia się z Wilderem po zwycięskiej walce z Davidem Haye'em (28-3, 26 KO). Zmienił jednak zdanie, kiedy stanął twarzą w twarz z potencjalnym rywalem.

- Chciałem z nim walczyć. Sądziłem, że nie jest aż tak duży. Przybiliśmy sobie piątkę i się uściskaliśmy, a wtedy jego ręka dosłownie oplotła całe moje ciało. Mógłby się połaskotać po szczęce. Wtedy zrozumiałem, że to się nigdy nie wydarzy, że nigdy się do niego nie zbliżę - powiedział Bellew.

Pięściarz dodał, że nie ma zamiaru narażać się na tak duże ryzyko. Uznał, że każda walka jest niebezpieczna, a on nie zamierza dawać nikomu przewagi.

Kolejnym pojedynkiem Brytyjczyka ma być rewanżowe starcie z Haye'em. Odbędzie się ono 5 maja w Londynie. Po tej walce 35-latek ma zamiar wrócić do wagi junior ciężkiej, w której dzierżył pas WBC. Aktualnie pięściarz posiada status champion emeritus.