Troya Deeneya czeka urlop w postaci nawet czterech meczów zawieszenia, za gest który wykonał po strzeleniu gola. Watford na własnym stadionie grało z Chelsea, a 29-letni napastnik otworzył wynik, wykorzystując rzut karny w 42. minucie gry. Tuż po tym wykonał obraźliwy gest w stronę kibiców.

Deeney tłumaczy, że była to jedynie odpowiedź na plotki transferowe. Chciał zaznaczyć, że pozostaje w klubie i nigdzie się nie rusza. - Było bardzo dużo plotek transferowych wokół mnie. Nic nie mówiłem, aż do momentu, w którym zdecydowałem się pokazać wszystkim, że wciąż tu jestem - powiedział Deeney.

Jeśli arbiter wspomniał w pomeczowym raporcie o geście, który wykonał piłkarz, to grożą mu co najmniej dwa mecze kary. Napastnik był już zawieszony na trzy mecze w październiku, za agresywne zachowanie w stosunku do piłkarza Stoke - Joe Allena. Natomiast, w grudniu na Deeneya został nałożony zakaz występowania w czterech kolejnych meczach. Napastnik wykonał agresywny ślizg, który mógł skończyć się poważną kontuzją Colina Quanera.

W ubiegłym roku Dele Alli również był zmuszony dłużej pozostać na urlopie. Po tym jak pokazał środkowy palec, w meczu kwalifikacyjnym mistrzostw świata ze Słowenią, FIFA nałożyła na niego jeden mecz kary.