We wtorek, jak już pisaliśmy na Polsatsport.pl, l’Equipe ujawniło zarobki w Ligue 1. Są to prawda tylko szacowania, ale jest w nich dużo prawdopodobieństwa. Nigdy nie zazdrościłem sportowcom, bo kiedy mają talent i formę, muszą wykorzystać swoje pięć minut i odłożyć na chude dni. Warto wrócić do zarobków i wyjaśnić kilka aspektów. Na liście płac wysokie 28. miejsce zajmuje Kamil Glik.

To bardzo dużo w przypadku Polaka. Nie płaci on, jak np. francuscy piłkarze, 30 proc. podatków, bo w Monako wszystkie zarobki są od nich zwolnione. Na klubowej liście Glik zajmuje czwartą pozycję - za Falcao (750 000 euro), Moutinho (350 000) i Balde (340) 000). Kadra, którą dysponuje Leonardo Jardim, liczy tylko siedmiu Francuzów na 27 piłkarzy. To tez świadczy o tym, że dla Francuzów Monako nie jest rajem finansowym. Oby forma Glika trwała jak najdłużej i mógł odłożyć na spokojną emeryturę.

W opublikowanych dochodach nie uwzględniono różnych premii, a w niektórych klubach są one naprawdę bardzo wysokie. W Bordeaux średnia pensja miesięczna wynosi 65 000 euro, trochę niższe dochody ma Igor Lewczuk. Na liście płac FC Nantes dalej figuruje nazwisko Mariusza Stępińskiego. Jest on ósmy na liście. Wprawdzie został wypożyczony na rok do Chievo Werona, ale tam specjalnie nie błyszczy i ostatnie dwa lata spędzi nad Loarą.

W Nantes jego zarobki miesięczne wynoszą 60 000 euro, czyli dwa razy mniej niż dobrze znanego w Polsce prezesa Prejuce'a Nakoulmy. Najwięcej Waldemar Kita musi płacić Islandczykowi Kolbeinnowi Sigthorssonowi, z którego nie ma żadnej korzyści, bo od Euro 2016 Islandczyk w ogóle nie gra z powodu kontuzji.

Dalej najlepiej opłacanym Polakiem w Ligue 1 jest Grzegorz Krychowiak (450 000 euro). Na razie koszty jego utrzymania przejął West Bromwich Albion. Wszystko jednak wskazuje na to, że latem wróci do PSG, bo trudno pojąć jak na pozycji defensywnego pomocnika może sobie poradzić 35-letni Lassana Diarra, a nie podpieczny Adama Nawałki. Mistrzostwa świata w Rosji powinny dać mu okazję, by w Paryżu otrzymał kolejną szansę. Bo tu płacą najlepiej - średnia zarobków to bagatela 750 000 euro.

Ciekawie jest również wśród trenerów. Numerem jeden jest nie kto inny, jak Unai Emery (450 000 euro). Po zeszłorocznych sukcesach sporą podwyżkę otrzymał z kolei Leonardo Jardim i zarabia 350 000 euro, czyli niewiele mniej od Emery'ego. Hojny dla swojego trenera jest polsko-francuski właściciel FC Nantes Waldemar Kita, który co miesiąc przelewa na konto Claudio Ranieriego 340 000 euro. Kita jest zadowolony z jego usług (Nantes zajmuje piąte miejsce w Ligue 1) i żałujego tylko, że nie zatrudnił Włocha kilka lat wcześniej.

Ze wszystkimi podatkami i składkami na emeryturę oraz ubezpieczenie piłkarze francuscy trochę "cierpią" w porównaniu z ich kolegami po fachu z Anglii, Niemiec i Hiszpanii. Aby jednak złagodzić ich "trudną" dolę rząd francuski przedłużył na najbliższe osiem lat ulgę podatkową zwaną "impatriation", czyli coś w rodzaju redukcji sięgającej 30 proc. podstawowej pensji. Dobre i to.