Heynen w środę objął stanowisko selekcjonera Biało-Czerwonych. 48-letni szkoleniowiec zajął miejsce Włocha Ferdinando De Giorgiego, który został zwolniony we wrześniu. Jego kontrakt ma obowiązywać do igrzysk w Tokio w 2020 roku.

 

Skorek wyraził nadzieję, że to właściwy wybór, choć - jak zaznaczył - wcześniej szefowie Polskiego Związku Piłki Siatkowej zapowiadali, że "przyszedł czas na polskiego trenera". - Trenerskie CV i wyniki z reprezentacją Niemiec oraz Belgii przemawiają za Heynenem. W swojej pracy jest bardzo zaangażowany i charyzmatyczny. Życzę mu powodzenia, a kibicom i działaczom więcej cierpliwości. Najpierw dajmy mu bowiem czas na zbudowanie zespołu i niech to będzie cel, a nie oczekujmy, że każda zmiana trenera da nam od razu medal. Dla nas każda kolejna impreza jest bowiem najważniejsza i liczymy w niej na wielki sukces, a one nie rodzą się z roku na rok – podkreślił złoty medalista igrzysk w Montrealu (1976).

 

Jednocześnie przyznał, że nie rozumie dlaczego szansy obcięcia drużyny narodowej nie dostają polscy trenerzy, którzy przez minione lata mieli uczyć się u boków kolejnych zagranicznych szkoleniowców Biało-Czerwonych. - Wśród nich byli m.in. Radosław Panas, Krzysztof Stelmach, Andrzej Kowal czy ostatnio Piotr Gruszka. A oni nie są w ogóle wykorzystani i jak przychodzi co do czego, to nie dajemy im szansy. Panuje dziwne przekonanie, nie tylko w kadrze, ale i w klubach, że jedynie obcokrajowiec może doprowadzić do sukcesu – tłumaczył Skorek, który wywalczył z reprezentacją także złoty medal mistrzostw świata w 1974 r.

 

W jego ocenie Belga czeka trudne zdanie, bo jak określił "presja wyniku przesłania obecne realia". Zdaniem Skorka nie powinniśmy już żyć tytułem z mistrzostw świata w 2014 roku, bo - jak wskazał - tamtego zespołu już nie ma. Podkreślił, że nie możemy wymagać od polskich siatkarzy powrotu z medalem z każdej ważnej imprezy. Zwracał uwagę, że polska siatkówka przeżywa obecnie trudniejszy czas.

 

"W sporcie nic nie trwa wiecznie. Trzeba przyjąć do wiadomości, że skończyła się pewna era i musimy zbudować nową drużynę. Na razie nie mamy zawodników, na których patrzy cały świat. Mamy dobrych siatkarzy, lecz nie wybijających się jakoś znacząco. Z nich trzeba natomiast stworzyć dobry zespół, a później dać mu spokój i czas na ogranie się oraz zdobycie doświadczenia" – podsumował były kapitan Biało-Czerownych.