W środę zarząd Polskiego Związku Piłki Siatkowej dokonał wyboru nowego selekcjonera, który zastąpił zwolnionego we wrześniu Ferdinando De Giorgi. Został nim Belg Heynen, który w finałowej rozgrywce konkursu pokonał Piotra Gruszkę i Andrzeja Kowala. - Na pewno Heynen ma charyzmę, a jednocześnie jest bardzo impulsywny. To w pierwszym okresie jego pracy na będzie zaletą. Takie żywiołowe reagowanie trzyma zespół w napięciu i na wysokich obrotach. Ale po jakimś czasie zawodnicy przyzwyczają się do tego typu zachowania, które może wydawać się ekstrawaganckie, ale ono stymuluje drużynę. Siatkarze czują jego obecność, wiedzą, że on z nimi niemal gra na boisku, choć nie zawsze jest to dobre – powiedział Świderek, który w męskiej reprezentacji był asystentem Raula Lozano.

 

Jak dodał, właśnie Lozano też dość żywiołowo potrafił reagować na wydarzenia na boisku. - Wydaje mi się, że po tym względem nasza siatkówka jeszcze nie miała takiego selekcjonera. Może Lozano był taki żywiołowy na początku swojej pracy. To jest po prostu cecha Heynena, on taki jest – zaznaczył.

 

Zdaniem Świderka Belg ma wszelkie atuty, by poprowadzić męska kadrę. - Ma doświadczenie w pracy z reprezentacją. Z Niemcami zdobył brązowy medal mistrzostw świata, a z Belgią zajął czwartą lokatę mistrzostw Europy. Pracował przez dwa sezony w Bydgoszczy i wiem, że bardzo go chwalili, bo miałem kiedyś okazję porozmawiać z jego ówczesnym asystentem - Marianem Kardasem. Miał jak najlepsze zdanie na temat, w jaki sposób pracuje, motywuje i układa zespół – stwierdził.

 

Były trener reprezentacji siatkarek (2011-12) przyznał, że Heynen musi odważniej sięgać po młodzież. - Na pewno naszą reprezentację czeka reorganizacją. Muszą dojść do głosu ci młodzi zawodnicy, którzy z powodzeniem grają w naszej lidze, a zdążyli już pojawić się w reprezentacji prowadzonej przez De Giorgiego czy Stephane’a Antigę. Myślę, że teraz będą mieli swoje "pięć minut". Tym bardziej, że rok temu zdobyli mistrzostwo świata juniorów. Z tej grupy musimy szukać następców mistrzów świata – zaznaczył.

 

Świderek nie ukrywał, że był trochę zaskoczony tym, że związek w trakcie trwania konkursu wycofał się z deklaracji, według której następcą De Giorgiego ma być Polak. - W momencie, kiedy zaproszono do tego grona Heynena, to już wiedziałem, że +to jest on+. Widocznie po rozmowach z polskimi trenerami działacze związku doszli do wniosku, że to zagraniczni, a nie polscy trenerzy są gwarantem dobrej pracy i sukcesów – ocenił.

 

Jak dodał, spośród polskich szkoleniowców jego faworytem był Kowal. - Przyklejono mu kiedyś łatkę, że trzyma się z boku zawodników, że nie jest ich kumplem. Ja się z tym nie zgadzam, poza tym, trzymanie dystansu do zawodników to raczej zaleta, a nie wada – podsumował Świderek.