Podopieczni Stephane’a Antigi tym samym zrewanżowali się szczecinianom za porażkę w Warszawie 0:3. Początek rewanżowego meczu też należał do Espadonu, ale mimo wszystko komplet punktów pojechał do Warszawy.

 

„Trochę potrzebowaliśmy czasu na to, by się rozgrzać w tej hali. Pierwszy set od początku nie układał się po naszej myśli. Set wyglądał bliźniaczo jak te, które przegraliśmy z Espadonem u siebie. Cały czas musieliśmy gonić wynik, a rywale grali równo i zwyciężyli. Przegrany set nie wprowadził u nas nerwowości. Byliśmy cierpliwi i od drugiej partii odwróciliśmy losy spotkania. Te trzy punkty to nasza nagroda za cierpliwość” – wspomniał Włodarczyk.

 

Skrzydłowy Onico był najskuteczniejszym warszawianinem w ataku, a do tego świetnie wspierał swojego libero Damiana Wojtaszka w przyjęciu. Zdobył 21 pkt. i miał 52-procentową skuteczność odbioru serwisów rywali. Jego zespół wygrał za trzy punkty, choć w czwartym secie szczecinianie prowadzili już 20:15 i byli bliscy doprowadzenia do tie-breaka.

 

„W końcówce tej partii dała o sobie znać nasza największa broń, jaką w tym sezonie posiadamy, a mianowicie zagrywka. Szczęśliwie się złożyło, że ci, którzy mają ryzykować zdobywali punkty. Może nie były to całe serie, ale na dwa nasze oczka Espadon odpowiadał jednym i tak udało się zniwelować straty i zakończyć spotkanie w czwartym secie” – ocenił Włodarczyk.

 

Dla Onico wygrana w Szczecinie była już jedenastą z rzędu w lidze. Zespół z Warszawy ostatni raz przegrał 9 listopada 2017 ze Skrą Bełchatów i jest już wiceliderem tabeli. To wywołało u Włodarczyka pewne skojarzenia: „Trener Antiga zawsze mówił, że jego szczęśliwą liczbą jest 11, bo z tym numerem na koszulce grał. Ja teraz gram z numerem 20, ale przez lata miałem 12. Chcemy kontynuować serię zwycięstw, by każdy trafił w swój szczęśliwy numer” – żartował MVP spotkania w Szczecinie.

 

W następnej kolejce Onico zagra u siebie z przedostatnim zespołem w tabeli Dafi Społem Kielce.