Od 4 do 8 lipca francuska metropolia Lille będzie gospodarzem nowopowstałej Siatkarskiej Ligi Narodów. Te rozgrywki, które zgromadzą przez cztery dni sześć najlepszych zepołów reprezentacyjnych na świecie, na pewno przyciągną tłumy kibiców na stadion Pierre-Mauroy. W formie piłkarskiej stadion może przyjąć ponad 50 000 widzów, w formie "halowej" tylko czy aż 30 000.

Francja jako gospodarz, ze swoją gwiazdą, Earvinem Ngapethem, ma zapewniony udział, natomiast pozostali finaliści będą wyłonieni drogą eliminacji. Paryż i Lille to zaledwie 240 km drogi autostradą A1 i świetne połączenie kolejowe TGV i Eurostar.

Europejska metropolia Lille wielokrotnie dawała dowód swych umiejętności organizacyjnych. Perspektywa igrzysk olimpijskich w 2024 roku jeszcze bardziej zmobilizuje lokalne władze do jak najlepszego przgotowania się do tej imprezy, bo to może być gwarancją na organizację jednego z zespołowych sportów podczas igrzysk.

- To prawdziwy prezent FIVB (Międzynarodowej Federacji Światkowej) i ogromna szansa - mówi pełen entuzjazmu Laurent Tillie, trener Trójkolorowych. - Gdy cofniemy się w czasie, kto by pomyślał, że wygramy Ligę Światową. Teraz zagramy przed własną publicznością na pięknym stadionie Lille. Na rok przed Euro, którego będziemy organizatorami, to coś wspaniałego - cieszy się francuski szkoleniowiec.

Dla francuskiej siatkówki, która nie oganizowała wielkiej imprezy od mudialu w... 1986 roku, to niesamowite narzędzie promocyjne.

Trzeba przyznać, że przez ostatne dwa, trzy lata Francja stała się mocarstwem siatkarskim, a "Trójkolorowi" występują w najlepszych klubach świata.