Igor Marczak: Krzysztof Głowacki przed galą w Nysie. Krzysiek miała być walka z Noelem Gevorem. Jesteś rozczarowany, że nie udało się wystąpić w turnieju WBSS i jakie są kulisy negocjacji do tego turnieju?

 

Krzysztof Głowacki: Szkoda, że nie było walki z Gevorem, bo na pewno byłoby to lepsze doświadczenie oraz większa ranga. Nie ma co patrzeć za siebie, trzeba patrzeć w przyszłość i skupić się na Nysie. Ja nie negocjowałem, zgodziłem się na Gevora. Moi promotorzy prowadzili rozmowy, niestety nie dogadali się, nie wiem dlaczego. Szkoda, że walki nie było.

 

Pojedynek na gali w Nysie jest Twoją wysoką pozycją w rankingu i chęcią szybkiej walki o mistrzostwo świata?

 

To jest walka, żeby podtrzymać boksowanie w ringu, żeby coś robić, a nie tylko trenować na sali. Szykujemy się na walkę o mistrzostwo świata. Mam nadzieję, że nastąpi ona pod koniec roku. Zobaczymy co zdziałają promotorzy. Do tego czasu trzeba coś robić, bo szybciej na taki pojedynek nie ma co liczyć. W maju wielki finał WBSS, ciekawe kiedy będzie pierwsza obrona tego wielkiego mistrza.

 

Ostatnio walczyłeś we wrześniu, wiadomo doznałeś kontuzji ręki. Uraz już zaleczony?

 

Dobrze powiedziane, zaleczony, niewyleczony. Nie ma co narzekać, jest dobrze.

 

Nie będziesz miał większych problemów w Nysie z tą ręką?

 

Zobaczymy jak będzie przebiegał pojedynek. Mam nadzieję, że nie rozwalę łapy, będę uważał, by móc się szykować na kolejne walki.

 

W załączonym materiale wideo wywiad z Krzysztofem Głowackim przeprowadzony jeszcze przed zmianą rywala.